Wstęp Zawsze myślałem, że znam samego siebie. Byłem pewien, że jestem na tyle silny, że nikt

czwartek, 26 lutego 2026

Agata Błachnio "Azja bez skarpetek" - recenzja

 


Wyobraźcie sobie, że zamiast zajmować się obowiązkami, iść do przedszkola, do pracy – dostajecie ode mnie bilet na niezwykłą podróż.

Byliście kiedyś w Azji? Jeśli nie, to gwarantuję, że z tą książką poczujecie się tak, jak byście naprawdę tam byli.

Razem z Leą i Felkiem odkryjecie najciekawsze zakątki tego miejsca, przeżyjecie niesamowite przygody, ale też sporo się nauczycie – o tym miejscu, o ludziach i ich zwyczajach.  

Wystarczy tylko ta książka… no i odrobina fantazji.

Muszę przyznać, że „Azja bez skarpetek” totalnie skradła serce moje i mojej córeczki. Dowiedziałyśmy się niesamowitych, ciekawych rzeczy, a wszystko to zostało opisane w sposób prosty, przystępny i intrygujący. Dodatkową robotę robią obrazki, będące idealnym dopełnieniem tych treści. A najmłodszym zapewne spodoba się fakt, kto jest narratorem tej opowieści. Tego Wam nie zdradzę – musicie przekonać się sami.

Poznacie m.in. diabelską rajską wyspę, most bambusowy na rzece Nan Khan, świątynie, wodospady i wioskę na końcu świata. Odwiedzicie także Park Buddów i tajskie rajskie wyspy.

Pochłaniałam tą podróż z ciekawością, przeżywałam ją, a na koniec… czułam to samo co czuje się, gdy trzeba wracać. Nie chciałam, ale pociesza mnie fakt, że ponownie będę mogła tam wrócić – wystarczy, że wezmę do ręki książkę!

Ta pozycja jest świetna bo nie tylko bawi, ale też uczy. Zachęca do próbowania nowych rzeczy i rozbudza ciekawość i chęć eksplorowania świata.

A może okaże się dobrym wstępem do prawdziwej podróży?

 

Moja ocena: 9/10

Współpraca barterowa z wydawnictwem

Pascal

środa, 18 lutego 2026

Jakub Tylman "Kubuś i pies" - recenzja

 


Drodzy Rodzice, ile razy słyszeliście od swojego dziecka: „bardzo chciałbym/chciałabym mieć swojego psa”?

Jestem zdania, że dom bez zwierzaka bywa po prostu smutniejszy. Z drugiej strony wiem też, jak ogromna odpowiedzialność się z tym wiąże. Pies to nie chwilowa zachcianka, tylko codzienna troska – niezależnie od pogody, humoru czy planów.
 
Dziś przychodzę do Was z recenzją książki dla młodszych czytelników, która właśnie ten temat podejmuje.
 
To opowieść o przedszkolaku o imieniu Kubuś. Chłopiec kocha zwierzęta i marzy, by mieć prawdziwego pieska - nie tylko pluszowego Tobiego. Kiedy jego marzenie w końcu się spełnia, staje się najszczęśliwszym chłopcem na świecie.
 
Książka w bardzo przystępny sposób pokazuje dzieciom, czym jest odpowiedzialność za zwierzę. Porusza temat schroniska, codziennych obowiązków oraz potrzeb psa, który trafia do nowego domu. Dużym plusem jest krótki poradnik dla rodziców umieszczony na końcu - znajdziecie tam konkretne wskazówki pomocne przy podejmowaniu decyzji o adopcji i późniejszej opiece.
 
Historia jest ciepła, pełna zrozumienia i napisana w taki sposób, że nie nuży nawet młodszych, bardziej niecierpliwych czytelników. Tekstu nie jest za dużo, a ilustracje są duże i utrzymane w przyjemnej, spokojnej kolorystyce.
 
Mojej 4 letniej córce książeczka ta bardzo przypadła do gustu i chętnie sięgniemy po kolejne z tej serii.
 
To wartościowa pozycja – uczy, skłania do refleksji i otwiera przestrzeń do rozmów, które dla wielu rodziców wcale nie są łatwe.
 
Moja ocena: 9/10 
 
Współpraca barterowa z
Wydawnictwem Papilon 

poniedziałek, 9 lutego 2026

Mark Arturro "Ślina i dotyk najepszy erotyk" - recenzja patronacka

 


Podczas czytania tej książki popełniłam pewien błąd… i to dwa razy. Mianowicie: czytałam ją w miejscu publicznym. I choć odważna okładka była wzorowo ukryta w książkowym etui, to moich rumieńców ani zdradliwego wyrazu twarzy nie dało się już tak łatwo zamaskować. Szczególnie przed czujnym wzrokiem zainteresowanych starszych pań w poczekalni u lekarza.


Autor bezceremonialnie szokuje - bezpośredniością, odważnym językiem i stylem. 

W książce znajdziemy zarówno krótkie opowiadania, jak i wiersze. I muszę przyznać, że to właśnie ta druga forma skradła moje serce (i resztki powagi).

Chyba jeszcze żadna książka nie wywołała we mnie tylu skrajnych emocji niemal jednocześnie. Na tej samej stronie. W tym samym zdaniu… a czasem nawet w jednym wersie. Był szok i niedowierzanie. Było zgorszenie - mimo że byłam przekonana, iż w tym gatunku niewiele jest mnie już w stanie zaskoczyć. Zdarzały się momenty, gdy dusiłam się ze śmiechu, a chwilę później… było mi po prostu głupio.

Jeśli lubicie teksty odważne, erotyczne, momentami zabawne, a chwilami wręcz szokujące - koniecznie po nią sięgnijcie. Tylko może… niekoniecznie w poczekalni.
 
Moja ocena: 8/10 
 
Współpraca barterowa z:
Wydawnictwo AlterNatywne