„Jesteśmy z
dwóch różnych światów. Ja, zwykła kelnerka z biednej rodziny, ty, książę z
dobrego domu z wielką karierą. […] To się nie uda, Maks, nie ma dla nas dobrego
scenariusza.”
Rozalia jest bardzo ciekawą postacią. Czynią ją taką
doświadczenia, które niestety nie są łatwe. Bohaterka wychowała się w
patologicznej rodzinie, przez co sama niejednokrotnie zbacza z właściwej „ścieżki”.
Imprezuje i spożywa sporo alkoholu, staczając się powoli na samo dno własnego
istnienia.
Na szczęście ma u swojego boku przyjaciółkę, z którą
przyjaźni się już wiele lat. Michalina dostrzega w niej coś znacznie więcej niż
tylko biedną, zagubioną dziewczynkę z trudnymi doświadczeniami. I tak jest w
zasadzie przez cały czas trwania ich przyjaźni. Dziewczyna wierzy w Rozalię mimo
błędów, które popełnia. Wierzy w nią nawet bardziej niż ona sama, bo bohaterka
nie wierzy, że cokolwiek jeszcze w życiu jej przyjdzie osiągnąć, że jest coś
warta. Przyjaciółka załatwia jej pracę i pilnuje, aby Rozi niczego nie
schrzaniła.
Jednak otrzymana praca zmienia w jej życiu znacznie
więcej niż stan konta, wiarę w siebie i oderwanie od ciągłego imprezowania. To
tam właśnie poznaje Maksymiliana, choć już wcześniej go gdzieś widziała i
zwrócił on na siebie jej uwagę. Teraz jednak mają okazję się bliżej poznać, bo
mężczyzna często wpada ze swoim przyjacielem do restauracji, w której ona
pracuje. Okazuje się, że Maksymilian jest wybitnym muzykiem, co bardzo imponuje
dziewczynie, ale jednocześnie zasiewa ziarno niepewności czy aby na pewno
pasują do siebie. W końcu ich życia i doświadczenia tak bardzo się od siebie
różnią. Dziewczyna potrzebuje chwili, aby mu zaufać i przekonać się, że ten
związek to dobry pomysł.
Wkrótce wydaje się, że wszystko zaczyna się w jej
życiu układać. Oddana przyjaciółka, ukochany mężczyzna, praca…. A nawet ciąża!
Sielanka jednak nie trwa długo bo poza dzieckiem, które nosi pod sercem
otrzymuje również inną wiadomość – rak!
Czy kobieta znajdzie w sobie wystarczająco dużo
siły, aby walczyć o siebie i o dziecko?
Czy zostanie sama, czy będzie mogła liczyć na pomoc
najbliższych jej osób?
Wygra tą nierówną walkę, czy przegra…?
Autorka porusza w książce bardzo wiele niesamowicie
istotnych tematów. Przede wszystkim pokazuje jak bardzo doświadczenia z
dzieciństwa/z domu rodzinnego wpływają na naszą przyszłość, na nasze wybory… i
jak nas kształtują. Pokazuje też zmianę, bowiem bohaterka przechodzi ogromną
przemianę. Paula Wieczorek daje nadzieję tym, którzy nie wierzą, że mogą coś w
swoim życiu zmienić. Pokazuje bowiem, że to jest możliwe. Trzeba do tego tylko
odrobinę przyjaźni, pasji i miłości… ważne, aby nie być z tym samemu i potrafić
przyjąć pomoc od innych. Ponadto książka ukazuje bezwarunkową przyjaźń w
najczystszej postaci – aż miło robi się na sercu.
No i walkę o siebie…. Nierówną, trudną i
niesprawiedliwą…
Książka kończy się w takim momencie, że jednocześnie
już zacieracie łapki na kontynuację i macie ochotę autorkę udusić za to, że
przerwała w takim właśnie momencie. Ale później zdajecie sobie sprawę, że jeśli
byście autorkę udusili to się kontynuacji nie doczekacie, więc Wam się ten czyn
nie opłaca ;p.
Muszę przyznać coś, co przyznam chyba pierwszy raz….
„Jestem gotowa” to książka, nad którą sprawuję patronat medialny. I wiecie co…?
Jestem ogromnie DUMNA, że mam pod swoimi skrzydłami taką właśnie pozycję. Jest
ona bardzo wartościowa. Powinna stać się obowiązkową lekturą. Droga autorko…
gratuluję ci z całego serca i czekam na poznanie dalszych losów Rozalii.
Moja ocena: 9/10
Współpraca reklamowa:
Wydawnictwo AlterNatywne