Wstęp Zawsze myślałem, że znam samego siebie. Byłem pewien, że jestem na tyle silny, że nikt

czwartek, 19 marca 2026

Jeffrey Mason "Babciu, opowiedz mi swoją historię" oraz "Dziadku, opowiedz mi swoją historię" - recenzja

 


Są takie historie, które nigdy nie powinny zostać zapomniane.  

I są takie pytania, których często nie zdążymy zadać.

Książki z których recenzją dzisiaj do Was przychodzę są trochę jak most pomiędzy jednym a drugim. One zatrzymują na chwilę i zmuszają, by sięgnąć pamięcią tam, gdzie zwykle nie zaglądamy. Do rozmów, których nie było i do historii, które wciąż czekają, by je usłyszeć. To nie są zwykłe książki – to pretekst do tego, żeby usiąść obok kogoś bliskiego i naprawdę go wysłuchać.

Pytania prowadzą dziadków po kolei – przez ich dzieciństwo, lata nastoletnie i dorastanie. To co mnie osobiście szczególnie urzekło jest fakt, że zanim pojawia się temat bycia babcią i dziadkiem, to poruszone zostaje doświadczenie ich rodzicielstwa. Dla mnie okazał się ten punkt szczególnie ważny, ponieważ za cel obrałam sobie podarowanie tych książek moim rodzicom, a więc dziadkom mojej córki, by kiedyś miała taką super pamiątkę. Jednak dzięki temu, że książka porusza również doświadczenie bycia matką i ojcem – mogę w ten sposób sama dowiedzieć się, np. jakie emocje i uczucia towarzyszyły mojej mamie, gdy ja pojawiłam się na świecie. Komu powiedziała jako pierwszemu, jakie były moje pierwsze słowa i jak czas macierzyństwa ją zmienił i ukształtował. Przechodząc jednak dalej, do roli babci i dziadka możemy dowiedzieć się co najbardziej zaskoczyło ich w tej roli, a także jak wspominają czas, gdy po raz pierwszy trzymali swojego wnuka/wnuczkę na rękach. Poznamy też ich ulubione piosenki wszechczasów i miejsca, które chcieliby zwiedzić, gdyby nie musieli martwić się czasem i pieniędzmi. Poznamy także te, które odwiedzili – a co, gdyby wybrać się tam ponownie, wszyscy razem?!

Te książki umożliwiają coś znacznie więcej niż zapis wspomnień. Według mnie, to sposób, żeby zrozumieć tych naszych dziadków, ich wybory, ich życie i emocje jakie towarzyszyły im od czasu dzieciństwa po czas obecny. Bywa, że znacznie łatwiej jest nam pisać, niż mówić, więc taka forma być może skłoni posiadaczy tych książek do tego, by bardziej się otworzyć i opisać to, co trudne do opowiedzenia słowami.

Pytań jest sporo, a każda poruszana w nich kwestia wydaje się ważna i stanowi ogromną wartość.

Cóż mogę więcej dodać…

Czas ucieka szybciej, niż nam się wydaje. A te historie… cóż… albo je ocalimy, albo przepadną razem z tymi, którzy je noszą.

To idealny prezent nie tylko dla dziecka czy babci, ale również dla kolejnych pokoleń. Podobne książki Wydawca dedykuje również dla mamy i taty – tych nie miałam okazji przejrzeć, ale wydaje mi się, że mogą okazać się równie wartościowe i chętnie sama kiedyś taką bym wypełniła dla mojej córki, zmuszając jednocześnie do podobnych wywodów mojego męża xD. 

 

Moja ocena: 10/10 

Współpraca barterowa z 

Wydawnictwem LUNA 

czwartek, 5 marca 2026

Dorota Pietruszka "Łzy Sybiru" - recenzja

 


Po książkę sięgnęłam ze względu na to, że interesuje mnie tematyka wojenna. Gdy jednak przychodzi do oceny takiej publikacji – okazuje się, że sprawa wcale nie jest taka łatwa. Zawsze zadaję sobie pytanie: co w zasadzie powinnam tu ocenić? Umiejętności językowe autora? Projekt okładki? Czy może atrakcyjność samej historii – gdy książka oparta jest na prawdziwej historii, sprawa komplikuje się jeszcze bardziej.

”Łzy Sybiru” to opowieść, przedstawiona oczami dorosłego człowieka, który jako dziecko przeżył z rodziną  II wojnę światową, zesłany na skutą lodem Syberię.

Jest to historia pełna bólu i strachu. Pokazuje okrutne czasy – głód, choroby, śmierć. Ale to także opowieść o niesamowitej sile przetrwania i o marzeniach, które trzymają człowieka na powierzchni.

Autorka poprzez tą publikację robi ogromny i bardzo ważny ukłon w stronę tych, którzy to przeżyli. Cel jaki jej przyświeca jest wyraźny – opowiedzieć to tak, by pamiętano. Aby świat nie zapomniał tej części historii.

Książka ta uczy nas wrażliwości i doceniania tego, co człowiek ma – zdrowie, rodzina, kromka chleba.

Fakt, że opowieść przedstawiona jest oczami dziecka czyni ją jeszcze bardziej przejmującą.

W książce znajdziecie także zdjęcia i biogramy bohaterów, które nie tylko wzbogacają tą opowieść, ale także czynią ją jeszcze bardziej rzeczywistą.

Ta historia chwyta za serce, choć osobiście odniosłam wrażenie, że nie oddaje w pełni tego tematu, brutalności i cierpienia wyrządzanego drugiemu człowiekowi. Niektóre fragmenty opisane są dość pobieżnie i można odnieść wrażenie, że autorka się gdzieś śpieszy.  

Moja ocena: 7/10

Współpraca barterowa z Wydawnictwem
Ostre Pióro  

poniedziałek, 2 marca 2026

P. Wechterowicz, P. Kotyński "Coś dobrego albo psikus!" - recenzja

 


Dzisiaj po raz kolejny mam przyjemność zaprezentować Wam książkę dla najmłodszych czytelników - a dokładniej dla fanów dinozaurów!

Moja córka ostatnio mocno interesuje się tymi stworzeniami. I im straszniejszy dinozaur, tym większy zachwyt.

No dobrze, ale o czym właściwie jest ta książka?

Tyranozaur wędruje po świecie, spotykając różne zwierzęta - lwa, aligatora, żyrafę i wiele innych. Każdemu zadaje kluczowe pytanie: „coś dobrego albo psikus?”. Zwierzaki zdają się doskonale go znać i ochoczo częstują go różnymi pysznościami.

Książka ma przyjemne, wyraziste ilustracje. Tekst jest duży, czytelny i nie ma go zbyt wiele, więc świetnie sprawdzi się u dzieci, które dopiero zaczynają swoją przygodę z samodzielnym czytaniem.

Choć u nas książka się sprawdziła i córka jest zachwycona tyranozaurem oraz jego historią, nie jestem przekonana, czy to propozycja dla każdego dziecka. Wrażliwsi mali czytelnicy mogą poczuć niepokój - sama na początku zastanawiałam się, czy bohater nie będzie chciał zjeść któregoś ze zwierzaków. Na szczęście do tego nie dochodzi, choć pojawia się scena z „lekko nadgryzionym podróżnikiem”. Moja córka podeszła do tego z humorem, ale warto o tym wspomnieć. Najlepiej znacie swoje dzieci i wiecie, czy takie elementy je rozbawią, czy raczej przestraszą.

Mam też mieszane odczucia w kwestii dzielenia się. Z jednej strony wygląda to tak, jakby bohaterowie chętnie częstowali Tyranozaura tym, co mają. Z drugiej - można odnieść wrażenie, że nie do końca mają wybór. Tyranozaur jest większy i silniejszy, więc całość momentami przypomina raczej wymuszanie niż serdeczne dzielenie się.

Z drugiej jednak strony to dobry punkt wyjścia do rozmowy z dzieckiem - o tym, czym jest prawdziwe dzielenie się i że nie zawsze oraz nie każdemu musimy oddawać to, co nasze.

 

Moja ocena: 7/10 

Współpraca barterowa z Wydawnictwem

Nowa Baśń