„Jej wszyscy mężczyźni” to opowieść o kobiecie,
która poprzez swoje trudne doświadczenia posiada głębokie blizny zarówno na
ciele jak i na duszy.
Alicja to niesamowicie piękna i krucha istota, która
od lat doświadcza przemocy psychicznej i fizycznej ze strony swojego męża. Z
drugiej strony drzemie w jej jakaś siła i przebłyski niegodzenia się na takie
traktowanie, choć niezgoda zwykle w jej przypadku oznacza tylko tyle, że
odniesie większe obrażenia, niż dotychczas. Ale stara się być silna dla małej
córeczki, którą kocha nad życie, a która choć jest jeszcze malutka, to widzi i
rozumie znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać i martwi się o swoją mamę.
Autorka perfekcyjnie wykreowała tutaj dwie postacie.
Przede wszystkim Alicję, obrazując jak doświadczenia niszczą ją wewnętrznie i
pokazując jak ulega przemianom, a także pewnym wahaniom, które towarzyszą jej
na każdym kroku, niemalże w każdym aspekcie jej życia. Na pochwały zasługuje
również obraz męża Alicji. Autorka tak świetnie stworzyła jego profil, że
czytając sama odczuwałam ulgę wraz z bohaterką, gdy on wychodził z domu.
Wyobraźcie sobie zatem jak ta powieść działa na psychę. Ale to dobrze, bo dostarcza
prawdziwych emocji, które wymagają nieraz sięgnięcia po chusteczkę (całe
szczęście, że do paczki zostały one dołączone, to był bardzo miły gest –
książka pojawiła się u mnie bowiem w ramach book tour).
Alicja jest piękną kobietą, więc przyciąga wzrok i
zainteresowanie wielu mężczyzn, jednak nie każdy jest dobrym człowiekiem.
Większości zależy tylko na tym, aby posiąść Alicję i wykorzystać. Kobieta ma
niesamowitego pecha przyciągając takich typów, a każdy z nich przyczynia się coraz bardziej do pogłębiania jej lęku, niepewności i nieufności wobec ludzi.
Pewnego razu mąż krzywdzi kobietę do tego stopnia,
że ta ledwo uchodzi z życiem. I wtedy coś się w niej zmienia. Nie zmienia się
natomiast jej „szczęście” do nieodpowiednich ludzi, bo wciąż trafia na tych,
którzy ją krzywdzą. Mówiąc wreszcie ostatecznie „dość!” wyjeżdża do urokliwego,
przytulnego domku w górach, aby odpocząć, zebrać myśli i przede wszystkim pobyć
trochę samej. Ale czy na pewno będzie tam sama? Może spotka kogoś, kto odmieni
jej życie? A co jeżeli ponownie zostanie zraniona? Czy ponownie udźwignie taki
ciężar doświadczeń?
Ta powieść to totalna jazda bez trzymanki… gdy już
wydaje ci się, że zaczyna się układać, autorka za sprawą bohaterów rujnuje
wszystko. Nie da się nic przewidzieć i dobrze, choć pech Alicji momentami może
drażnić i przypomina nieco brazylijskie telenowele, w których gdy tylko
zaczynało być dobrze, to pomiędzy kochankami dochodziło do nieporozumień, które
zamiast od razu wyjaśnić to wycofywali się, aby cierpieć sobie w spokoju. I
tutaj jest coś podobnego, choć być może tylko mi się to w ten sposób
skojarzyło. Szkoda też trochę, że tak mało było córki Alicji. Mam tu na myśli
fakt, że autorka ciągle ją gdzieś odsyłała, jakby jej przeszkadzała J Ale rozumiem, że musiała się trochę usuwać w cień,
aby w książce mogło się dziać to, co się działo.
W każdym razie polecam Wam tą powieść, bo pokazuje
przemianę człowieka pod wpływem doświadczeń. Pewnie wielu z was zastanawia się,
co z uniesieniami miłosnymi, bo przecież okładka sugeruje, że książka jest nimi
przesiąknięta. Autorka wyważyła w niej namiętność i brutalność, pokazując, że
seks może mieć różne oblicza. Jednak nie jest to erotyk moi drodzy. Ogromnym
plusem książki jest to, że jest mega życiowa… i porusza trudny temat, o którym
powinno się rozmawiać. Daje też siłę tym, którzy przechodzą przez takie
doświadczenia, pokazując, że nawet z najbardziej beznadziejnej sytuacji można
jakoś wyjść na prostą, że to my jesteśmy autorami naszego życia i od nas zależy jak ostatecznie nim pokierujemy.
Podobnie życiową tematykę odnajdujemy również w książkach Małgorzaty Brodzik.
Takie autorki to skarb!
Moja ocena: 9/10
Za udział w book tour dziękuję Autorce :*
Tytuł: Jej wszyscy mężczyźni
Autor: A.P. Mist
Wydawnictwo: WasPos
Rok wydania: 2022
Liczba stron: 260