Wstęp Zawsze myślałem, że znam samego siebie. Byłem pewien, że jestem na tyle silny, że nikt

czwartek, 4 września 2025

A.K. Benedict "Kapturek musi zginąć" - recenzja

 


A.K. Benedict proponuje czytelnikom kryminał, który łączy mrok baśni braci Grimm z brutalną rzeczywistością. Kapturek musi zginąć to historia, w której granica między fikcją a rzeczywistością zaciera się w niepokojący sposób.

Katie jest pisarką, która staje się ofiarą psychopaty. Określa się on jako Wilk. Jedynym zadaniem kobiety ma być tworzenie opowieści opartej na baśniach, które porywacz zamienia w scenariusze prawdziwych zbrodni. Każde słowo dziewczyny staje się potencjalnym wyrokiem śmierci, a bunt wobec Wilka grozi jeszcze większą tragedią. To literacka gra o życie, w której Katie musi decydować, czy ocalić siebie, czy innych.

Równolegle toczy się śledztwo prowadzone przez detektyw Lylę Rondell. Trop prowadzi do sprawy, która wstrząsnęła jej życiem przed laty – zaginięcia przyjaciółki. Teraz Lyla odkrywa, że koszmar powrócił, a przeciwnik, z którym się mierzy, wydaje się zawsze o krok przed nią.

Czy Katie przechytrzy swojego oprawcę?
Czy Lyla zdąży powstrzymać psychopatę?
I co kryje się w przeszłości, która wciąż nie daje o sobie zapomnieć?

Kiedy sięgnęłam po tę książkę, od razu pomyślałam: to musi być coś wyjątkowego. Sam pomysł wydał mi się świeży i intrygujący. Jednak początkowe rozdziały nieco mnie rozczarowały – akcja, która na starcie obiecywała dużo, nagle zwolniła, a jej miejsce zajęły nużące dialogi. Na szczęście później tempo znów przyspiesza i daje się porwać historii.

Ta powieść jest dla tych, którzy nie boją się literackiej podróży w najmroczniejsze zakamarki wyobraźni. Spodoba się również tym, którzy lubią historie nietuzinkowe, mroczne, niepokojące i czasami brutalne.


Moja ocena:  6/10

Współpraca z

Wydawnictwem Luna

piątek, 15 sierpnia 2025

Jacek Galiński " Zabójczy tandem" - recenzja


 


Wagon. Trup. Herbata. A w środku tego wszystkiego
– emerytka z Legionowa.

Czasami w życiu bywa tak, że chcąc uciec od jednych kłopotów, pakujesz się w kolejne. Tak właśnie jest w przypadku Sabiny, która postanawia dać nogę z domu starców. Emerytka udaje się na pociąg, którym pragnie dostać się do swojego domu, który – jak twierdzi – posiada. Jeszcze na peronie dostaje od młodej dziewczyny kubek z parującą, aromatyczną herbatą. Zadowolona wsiada do pociągu, ale jeszcze przed odjazdem okazuje się, że dołącza do niej szarmancki, choć nieco flegmatyczny Antoni. Choć Sabinka nie jest tym faktem zachwycona, szybko okazuje się, że rzep w postaci Antoniego to tak naprawdę mały pikuś w porównaniu z tym, co wydarzy się za chwilę.

W przedziale staruszka poznaje emerytowanego przestępcę, który nie zamyka ust, opowiadając całe swoje życie. Gdy w końcu mężczyzna milknie, wszyscy w przedziale oddychają z ulgą… do momentu, aż orientują się, że facet po prostu się przekręcił. Kiedy Sabina odkrywa, że eksprzestępca wyciągnął nogi tuż po wypiciu herbaty przeznaczonej dla niej, razem z Antonim postanawia wiać. I tu zaczyna się lawina nieprawdopodobnych wydarzeń, z którymi bohaterka musi się zmierzyć – wciąż mając u boku wiernego Antoniego.

Dlaczego ktoś chciał otruć starszą panią?

Jakich typów spod ciemnej gwiazdy przyjdzie jej jeszcze spotkać?

Czy Sabinka i Antoni dotrą w jednym kawałku tam, gdzie zmierzają?

Pióro Jacka Galińskiego jest mi doskonale znane, więc sięgając po tę pozycję, mniej więcej wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Autor serwuje sporą dawkę humoru, adrenaliny i niedowierzania. Sabina i Antoni tworzą duet, po którym czytelnik może spodziewać się dosłownie wszystkiego. Uwielbiam tych bohaterów, ich docinki i przepychanki słowne, które jednocześnie pokazują, że w gruncie rzeczy jednak trochę się lubią. Sabina jest nieustraszona i nie raz szokuje swoim zachowaniem przestępców, którzy depczą im po piętach. Czasami miałam wrażenie, że jest jakąś potomkinią Zofii Wilkońskiej – kto nie czytał poprzednich książek autora, gorąco zachęcam!

To, co szczególnie urzekło mnie w powieści Galińskiego, to fakt, że bohaterami książki są emeryci, którzy zazwyczaj kojarzą się nam z osobami spokojnymi, statecznymi i przewidywalnymi. Autor zamienia ich jednak w prawdziwe wulkany energii, pakując w tarapaty, o jakich młodsi nawet nie śnili. A później ci biedni bohaterowie próbują jakoś wyjść z opresji w jednym kawałku – ale im bardziej się starają, tym głębiej wplątują się w kolejne kłopoty.

„Zabójczy tandem” to komedia kryminalna, idealna zarówno na wakacyjne dni, jak i jesienne wieczory. Przygotujcie się na zaskoczenie, śmiech i odrobinę strachu. Ale przede wszystkim na historię, w której nigdy nie wiadomo, co wydarzy się na kolejnej stronie.

 

Moja ocena: 9/10

 

Współpraca reklamowa z: 

Wydawnictwo Znak 

piątek, 18 lipca 2025

Małgorzata Brodzik "W rękach szatana" - recenzja patronacka

 


Dziś coś dla miłośników romansów mafijnych! Jeśli lubicie ten klimat – koniecznie zajrzyjcie do recenzji.

Olivia, przez błędy ojca, trafia do brutalnego świata, w którym rządzi Paulo – bezwzględny szef mafii, chłodny i wyrachowany. Kieruje się własnymi zasadami, a jego decyzje często pociągają za sobą ofiary. Jego lodowate spojrzenie budzi respekt, a milczenie potrafi bardziej przerażać niż krzyk.

Jednak gdy w centrum uwagi pojawia się Olivia, niektórzy zapominają, kto tu naprawdę rozdaje karty. I choć Paulo wyraźnie zakazuje zbliżać się do dziewczyny, nie każdy ma odwagę go posłuchać…

Choć początkowo dziewczyna ma jedynie spłacić dług ojca, podejmując współpracę z Paulem, bardzo szybko staje się dla niego kimś znacznie ważniejszym, niż mogła przypuszczać. Paulo to dla niej zagadka – emocjonalnie niedostępny, nieobliczalny, a jednocześnie niepokojąco pociągający. Olivia staje się świadkiem przerażających wydarzeń, które budzą w niej odrazę i nienawiść do mężczyzny. Mimo to zaczyna dostrzegać w nim coś więcej niż tylko zło…

Czy uda jej się spłacić dług ojca?

Jakich okropieństw doświadczy ze strony mężczyzn, którzy będą chcieli ją skrzywdzić?

Czy Paulo zdoła ochronić ją przed najgorszym?

Kto – i dlaczego – będzie chciał ich zniszczyć? Jak daleko się posunie?

Z twórczością Małgorzaty Brodzik jestem bardzo dobrze zaznajomiona i muszę przyznać, że ta powieść zdecydowanie wyróżnia się na tle pozostałych – zarówno pod względem klimatu, jak i poruszanej tematyki. Autorka znakomicie ukazuje przemianę bohaterów i nie boi się sięgać po trudne, kontrowersyjne wątki: gwałt, handel kobietami, śmierć. Gra na emocjach czytelnika – potrafi wzbudzić lęk i niepokój, by chwilę później zaserwować sceny pełne napięcia i zmysłowości.

Początkowo myślałam, że to będzie kolejna „mafianka” z typowym schematem. A tu proszę – zaskoczenie. Jasne, znajome motywy się pojawiają, ale autorka wycisnęła z nich coś swojego. Mocniejsze sceny, większy realizm i więcej niż tylko łóżko w centrum fabuły. I za to ogromny plus. Dzięki temu nadała historii więcej głębi i charakteru.

No i finał. Totalnie mnie rozwalił. Zazwyczaj zostajemy z „i żyli długo i szczęśliwie”, a potem radź sobie czytelniku, sam. Tu jest inaczej – dostajemy kulisy „co dalej”, co dla mnie było mega zaskoczeniem. A do tego te zwroty akcji, które dosłownie wybijają z rytmu. Serio, nie da się nudzić.

Moja ocena: 10/10

Współpraca reklamowa z
Wydawnictwem Ostre Pióro 


środa, 25 czerwca 2025

Bartłomiej Dusza "Drugie życie" - recenzja patronacka

 


Dziś przychodzę do Was z recenzją książki, która totalnie mnie zszokowała – i to od pierwszych stron.

Marta i jej mąż wychowują pięcioletniego Kubę. Pewnego dnia chłopiec znika bez śladu… by niespodziewanie odnaleźć się po pięciu latach. Niby brzmi to jak dramat, który już gdzieś słyszeliśmy. Ale nie tym razem. Bo Kuba wygląda dokładnie tak samo, jak w dniu zaginięcia. Nie postarzał się ani o dzień.

Komisarz Tymkowski, próbując rozwikłać tę niepokojącą sprawę, trafia na trop prowadzący do tajemniczego psychiatry. Pytań jest coraz więcej, a odpowiedzi nie przybywa.
Czy Marta straciła zmysły? A może ktoś próbuje ją do tego doprowadzić?
Gdzie w tym wszystkim podziewa się jej mąż, gdy ona coraz bardziej pogrąża się w chaosie?
I wreszcie – czy Tymkowski zdoła odkryć prawdę, zanim będzie za późno?
Jaką cenę trzeba będzie za nią zapłacić?

Muszę przyznać – już dawno nie czytałam tak dobrej książki. I to z kilku powodów.

Po pierwsze – akcja. Rozwija się od razu, bez zbędnego przeciągania. Autor nie każe nam czekać na "moment kulminacyjny", tylko wrzuca nas w wir wydarzeń już na samym początku – i robi to z wyczuciem, płynnie, z sensem.

Po drugie – fabuła. Zaskakująca, niepokojąca, pełna zwrotów akcji. Gdy już wydaje się, że wiemy, kto za czym stoi, autor natychmiast burzy nasze domysły. I robi to wielokrotnie. Dzięki temu do ostatniej strony nie jesteśmy pewni, kto tak naprawdę jest winny, a kto – ofiarą. Napięcie budowane jest perfekcyjnie, m.in. dzięki przeplatającym się rozdziałom – raz z perspektywy zrozpaczonej matki, raz komisarza prowadzącego śledztwo.

Po trzecie – postacie. Prawdziwe, wyraziste, z krwi i kości. Długo po zakończeniu lektury miałam wrażenie, że to jedna z tych historii, które aż proszą się o ekranizację. I to taką z obsadą, która naprawdę uniesie emocjonalny ciężar tej opowieści.

Spodziewałam się, że autor zaserwuje nam mocne zakończenie… ale to, co dostałam, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Wow.

Polecam każdemu, kto lubi mroczne klimaty kryminalno-psychologiczne, gdzie nic nie jest oczywiste, a finał zaskakuje nawet najbardziej spostrzegawczego czytelnika. Przy tej książce czujesz się jak detektyw – razem z Tymkowskim próbujesz odkryć, co jest prawdą, a co złudzeniem.

 

Moja ocena: 10/10

 

Współpraca reklamowa z:

Wydawnictwo Nowoczesne 

czwartek, 19 czerwca 2025

Katarzyna Grabowska "W kolorze krwi. Dziedzictwo przodków" - recenzja


Ta książka przyciągnęła mnie dosłownie wszystkim – nietuzinkową, przyciągającą wzrok okładką, mrocznym tytułem i intrygującym opisem. Historia Barbary i Adama, którzy po śmierci ojca tracą wszystko i zmuszeni są opuścić Atlantę, przenosi nas do Elizabethtown – rodzinnego miasteczka ich taty. Tam trafiają pod dach tajemniczej ciotki – kobiety z pozoru ciepłej i serdecznej, ale jednocześnie skrywającej coś, co budzi niepokój. Szybko okazuje się, że nie tylko ona ma swoje sekrety – równie niejednoznaczna jest nowa przyjaciółka Barbary oraz jej brat Lucas, nauczyciel historii.

Muszę przyznać, że klimat tej powieści całkowicie mnie oczarował. Tajemniczy, gęsty, lekko niepokojący – dokładnie taki, jaki uwielbiam. Co ciekawe, choć zwykle nie przepadam za długimi opisami i zdecydowanie bardziej cenię wartkie dialogi, tutaj było odwrotnie. Opisy wręcz hipnotyzowały, budowały atmosferę i sprawiały, że z przyjemnością zagłębiałam się w kolejne strony. To naprawdę rzadkość.

Niestety, mimo świetnego pomysłu, poczułam lekki niedosyt. Akcja rozwijała się bardzo powoli – za długo czekałam na moment, w którym „coś” się zacznie dziać. A kiedy już się zaczęło... zostało potraktowane zbyt pobieżnie. Szczególnie rozczarowała mnie relacja Barbary i Lucasa. Od początku było czuć między nimi napięcie, ale do niczego konkretnego nie doszło. Jeśli liczycie na romans, a już tym bardziej na sceny z nutą erotyki – uprzedzam: nic z tego. Wzdychanie i niewypowiedziane myśli to maksimum, na jakie możecie liczyć. Szkoda, bo przy tak mrocznym klimacie i potencjale tej historii, odrobina namiętności mogłaby dodać jej pikanterii i głębi.

Najbardziej wciągającym wątkiem okazała się dla mnie postać Nata – chłopaka zakochanego w Barbarze, który w toku wydarzeń odkrywa nie tylko pewne sekrety, ale i swoje... przeznaczenie. Jego wewnętrzna przemiana, decyzje i tajemnice wprowadziły do fabuły nową energię. To właśnie dzięki niemu końcówka książki była prawdziwie zaskakująca, mroczna i... mocna. Ostatnie sceny dosłownie wbiły mnie w fotel i mimo wcześniejszego zawodu, natychmiast pojawiła się we mnie chęć poznania dalszego ciągu.

Podsumowując: jeśli kochacie mroczne, tajemnicze opowieści z elementami nadprzyrodzonymi, krwawymi wydarzeniami i doskonale zbudowaną atmosferą – ta książka może przypaść Wam do gustu. Jeśli jednak liczycie na intensywną relację między bohaterami, rozwinięty wątek romantyczny czy choćby subtelne sceny zmysłowości – tutaj tego nie znajdziecie.


Moja ocena: 7/10

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem
Miasto Książek

piątek, 6 czerwca 2025

Szymon Mandrak "Wrócił?" - recenzja patronacka


 

Szymon Mandrak w swojej najnowszej powieści serwuje czytelnikom historię pełną napięcia, w której przeszłość brutalnie wdziera się w teraźniejszość. "Wrócił?" to nie tylko thriller z mocną zagadką kryminalną, ale też poruszająca opowieść o winie, utracie i trudnej sztuce mierzenia się z demonami własnej przeszłości.

Wiktor Białkowski, rozwiedziony trzydziestolatek, przyjeżdża do rodzinnej miejscowości, by odnowić dom z dzieciństwa i spędzić czas ze swoim ośmioletnim synem. Z pozoru zwykły wyjazd szybko zamienia się w dramat, gdy chłopiec znika w tajemniczych okolicznościach. Powraca koszmar sprzed lat — gdy jako dwunastolatek Wiktor był świadkiem makabrycznego morderstwa swojego przyjaciela. Nierozwiązana zbrodnia i stare traumy nie dają o sobie zapomnieć, a przeszłość zaczyna przypominać o sobie w najbardziej brutalny sposób.

Autor w mistrzowski sposób przeplata wydarzenia z przeszłości z teraźniejszością, budując gęstą atmosferę niepokoju. Emocje są tu na pierwszym planie — rozpacz ojca, strach o dziecko, wyrzuty sumienia i bezsilność wobec przeszłości. 

Mandrak nie szczędzi czytelnikowi mocnych wrażeń — brutalne opisy, sugestywne sceny i doskonale sportretowane dramaty wewnętrzne bohaterów sprawiają, że trudno oderwać się od lektury. Szczególne wrażenie robi konstrukcja głównego bohatera — Wiktor nie jest krystalicznym herosem, ale człowiekiem z przeszłością, błędami i słabościami, co czyni go jeszcze bardziej autentycznym.

Dialogi są proste - czasami może nawet zbyt proste, co momentami trochę jednak mi przeszkadzało. Podobnie jak niektóre sceny, których opis bywał zbyt długi, przez co zamiast budować napięcie - rozładowywał je. Nie powiedziałabym jednak, że to jakoś bardzo źle wpłynęło na całościowy odbiór powieści.  

"Wrócił?" to opowieść, która nie kończy się z ostatnią stroną — zostawia po sobie ślad i zmusza do refleksji nad tym, jak łatwo jedno wydarzenie może zaważyć na całym życiu. Idealna propozycja dla fanów thrillerów psychologicznych, którzy szukają czegoś więcej niż tylko wartkiej akcji.


Moja ocena: 8/10 

 

Współpraca reklamowa z 

Wydawnictwem WasPos 

piątek, 30 maja 2025

La Roche-Posay - DUET EFFACLAR na objawy trądziku u dorosłych - recenzja

 

 



Dorośli, przyznajcie się – kto z Was wciąż zmaga się z wypryskami i niedoskonałościami?
Tak, tak… trądzik potrafi dać w kość nie tylko nastolatkom, ale i nam, dorosłym.

Jakiś czas temu wpadły w moje ręce produkty od La Roche-Posay stworzone z myślą o walce z trądzikiem u dorosłych. W zestawie znalazłam:

  • EFFACLAR A.Z. Żel-Krem

  • EFFACLAR Skoncentrowane Serum

Miałam wobec nich spore oczekiwania – szczególnie że z innymi kosmetykami tej marki mam bardzo dobre doświadczenia i często po nie sięgam.

Co obiecuje producent? Skuteczne zwalczanie nawracających wyprysków i poprawę napięcia skóry.
Jak to wyglądało u mnie?

Testowałam tak: krem rano i wieczorem, serum wyłącznie na noc.

Efekty? Już po kilku dniach zauważyłam poprawę. Istniejące wypryski zaczęły szybciej znikać, skóra w wielu miejscach się wygładziła. Nowe niedoskonałości wciąż się pojawiały, ale... znikały znacznie szybciej niż zwykle.

Na plus muszę też zaliczyć fakt, że krem świetnie sprawdza się pod makijaż – nie roluje się, nie zapycha i jest hipoalergiczny, więc odpowiedni nawet dla wrażliwców.

Minus? Cena. Ale wychodzę z założenia, że za dobre kosmetyki warto zapłacić więcej – a ten duet naprawdę robi robotę.

Z czystym sumieniem polecam każdemu, kto szuka skutecznego wsparcia w walce z trądzikiem w dorosłym wieku!

Moja ocena: 10/10