Wstęp Zawsze myślałem, że znam samego siebie. Byłem pewien, że jestem na tyle silny, że nikt

sobota, 6 lutego 2021

Jacek Galiński "Konkurenci się pani pozbyli" - recenzja przedpremierowa

 


Zofia Wilkońska powraca i to z wielkim przytupem!

Mogłoby się wydawać, że ta specyficzna staruszka swoim uporem, nietuzinkową osobowością i silnym charakterem potrafi zajść naprawdę daleko. I słusznie! Jest jednak pewne miejsce, gdzie jeszcze jej nie było – w polityce! Bohaterka szybko jednak otrzymuje propozycję wkroczenia na ten teren na miejsce zmarłego członka partii i postanawia wykorzystać taką szansę, jak najlepiej! Mało tego – wydaje się, że Zofia jest tam najbardziej ogarniętą osobą ;).

Lecz czy to wystarczy, aby uzyskać wszystko to, o co walczy? Czy Zofia nie weszła przypadkiem do paszczy lwa? Czy lew nie postanowi się nią jedynie pobawić, wykorzystać, a następnie pożreć? A może to Zofia okaże się lwem?? No bo najważniejsze to postawić sobie pytanie – czy warto w ogóle zadzierać z Wilkońską?

Autor pokazuje nam realia polityczne w sposób humorystyczny, z lekkim przymrużeniem oka, choć czytając doskonale zdajemy sobie sprawę, że tak naprawdę prawdy może być w tym wszystkim znacznie więcej, niż mogłoby się przypuszczać. Ciekawym elementem są nawiązania do obecnej sytuacji w kraju, przez co powieść staje się nieco bardziej urealniona.

Jak to się stało, że bohaterka zajęła się polityką? Czy odnajdzie się w tym świecie, pełnym absurdów, sprzeczności i inwigilacji? Co kryje się za tajemniczą śmiercią jednego z członków partii? Czy Zofii uda się dojść do prawdy?

Śmieszne teksty, jak zawsze bawią już od PIERWSZEGO ZDANIA, wywołując niekontrolowane wybuchy śmiechu. Ogromnym plusem tej części jest również to, iż mamy okazję bliżej poznać męża Pani Zofii, z którym staruszka spędza sporo czasu. Ich relacje, jak i dialogi bawią, irytują, a niekiedy rozczulają.

Chociaż darzę Panią Zofię ogromną sympatią, ze smutkiem muszę przyznać, że momentami czytało mi się trochę ciężko. Były momenty, że brnęłam przez stronice książki, nie mając pojęcia, kiedy docieram do kolejnego rozdziału, ale bywały też takie, że szło mi to trochę jak przysłowiowa „krew z nosa”. Nie wiem, czy wynikało to stąd, że jest to już 4 część przygód Zofii i po prostu któraś część musi być nico gorsza od pozostałych, czy po prostu stąd, że temat polityki nie jest tym, w który bym się z pasją i ciekawością zagłębiała.

Niemniej jednak bardzo miło było mi po raz kolejny gościć Zofię Wilkońską w moich skromnych progach i na mojej nowo nabytej półce, przeznaczonej tylko na te wyjątkowe pozycje :).

Moja ocena: 7/10

 

Za egzemplarz dziękuję

Wydawnictwu W.A.B.

 

Tytuł: Konkurenci się pani pozbyli

Autor: Jacek Galiński

Wydawnictwo: W.A.B.

Rok wydania: 2021

Liczba stron: 333

wtorek, 2 lutego 2021

Katarzyna Nowakowska "Zagrywka" - recenzja

 
 

Abigail jest prezesem klubu koszykarskiego. To co ją charakteryzuje to niezwykła pewność siebie i niedostępność dla mężczyzn. Jej złota zasada brzmi „zero sypiania z zawodnikami”, choć niełatwo jest jej dotrzymać, gdyż co chwilę atakowana jest przez chłopaków z klubu żartami i „niewinnymi” docinkami o seksualnym podtekście. Dziewczyna jednak utrzymuje z drużyną kumpelskie relacje i ufa im.

Jej życie staje do góry nogami, gdy w klubie pojawia się nowy zawodnik – nieziemsko przystojny i diabelsko pewny siebie Jacob. Kobieta doskonale go zna, lecz on jej nie pamięta. Co takiego wydarzyło się przed laty, że ich drogi się rozeszły? Czy mężczyzna zorientuje się wreszcie, że Abigail, to właśnie TA Abi?

Kobieta początkowo jest wobec Jacoba zimna, a przynajmniej bardzo stara się taka być, choć w rzeczywistości jej ciałem i umysłem targają skrajne emocje: nienawiść… lęk… tęsknota… pożądanie.

Gdyby tego wszystkiego było mało, zmuszona jest wyjechać z całą ekipą na urlop. To będzie dla niej prawdziwy test, a jednocześnie pokusa. Czy ulegnie Jacobowi, który od samego początku próbuje ją uwieść?

Choć wyjazd przebiega ekscytująco, niestety kończy się pewnym nieprzyjemnym zdarzeniem. Co takiego się wydarzyło? Czy Abigail słusznie zaufała mężczyznom z drużyny? Czy ich intencje są czyste?

Co jeszcze wydarzy się w życiu kobiety? Jakie cienie przeszłości powrócą? Jakie skrywane przez nią dotąd sekrety wyjdą na światło dzienne? Czy będą w stanie ją zniszczyć? I jaką rolę odegrał w nich kiedyś Jacob?

„Zagrywka” to idealna książka na relaks, a krótkie rozdziały sprawiają, że brnie się przez nią naprawdę szybko i przyjemnie. Powieść przesiąknięta jest testosteronem, seksem i pikantną grą słów. Z jednej strony wydawałoby się, że jest to zatem dokładnie to, czego my kobiety potrzebujemy – z drugiej zaś, jak dla mnie w pewnym momencie było tego po prostu za dużo. Nie zawsze też potrafiłam zrozumieć zachowanie Abigail, która czasami mnie irytowała. Z jednej strony podkreślała, że „ma założony pas cnoty”, aby za chwilę rzucić się na kolesia, którego dosłownie przed chwilą poznała na ulicy.

Autorka świetnie wykreowała paletę tajemnic, jakie bohaterka skrywała od wielu lat, stopniowo zdradzając nam szczegóły z jej życia i podając odpowiedzi tak, że nie sposób było się ich domyślić. Wielokrotnie robiłam wielkie oczy z zaskoczenia – oczywiście pozytywnego. Wszelkie intrygi i tajemnice wyszły tu naprawdę świetnie i ciekawie. Końcówka jednak skończyła się zbyt szybko i nagle, pozostawiając niedosyt. Takie zakończenie pozwala nam jednak wysnuć wniosek, że to jeszcze nie koniec historii Abigail i Jacoba.

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz dziękuję

Wydawnictwu Między Słowami

 

Tytuł: Zagrywka

Autor: Katarzyna Nowakowska

Wydawnictwo: Między Słowami

Rok wydania: 2021

Liczba stron: 301


 

piątek, 29 stycznia 2021

Laila Shukri "Uciekłam z arabskiego burdelu" - recenzja

 

 

Wszystkie powieści Laili Shukri mocno chwytają za serce, szokują i przerażają. Odkąd pierwszy raz spotkałam się z twórczością autorki, chętnie sięgam po kolejne dzieła wychodzące spod jej pióra, choć muszę przyznać, że bywają takie rozdziały, po których człowiek musi odłożyć książkę na bok, pewne rzeczy – że tak powiem – przetrawić i dojść nieco do siebie.

Książka pt. „Uciekłam z arabskiego burdelu” opisuje dalsze losy Julii, które autorka przedstawiła w powieści „Byłam kochanką arabskich szejków”. 

Julia, którą rozkochał w sobie Tarek, a następnie bestialsko skrzywdził i sprzedał, ucieka z piekła, jakim jest dla niej arabski burdel. Próba uwolnienia kobiety staje się jednak bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać i wymaga podjęcia wielu skomplikowanych, ostrożnych i często niebezpiecznych kroków. Przez cały czas pomaga jej w tym Steven, który stopniowo zyskuje jej zaufanie. Mężczyzna potrafi sprawić, że Julia choć przez chwilę… tu i teraz.. może się na nowo poczuć kobietą, która zasługuje na więcej, aniżeli na upokarzanie, tortury i gwałt. Może poczuć się zwyczajnie… jak turystka, a nie jak kobieta, która zaspokaja zachcianki innych mężczyzn.

Gdy wydawałoby się, że Julia jest zaledwie o krok od uwolnienia się ze swojego piekła, następuje zwrot akcji, który łamie mi serce.

Czy Julii uda się wydostać z miejsca, w którym jest tak bestialsko krzywdzona?

Kogo z przeszłości kobieta spotka na swojej drodze?

Czy Steven ją odnajdzie?

Jak wiele będzie musiała jeszcze przejść?

Zwroty akcji są niesamowite i nieprzewidywalne. Zakończenie było dla mnie ogromnym szokiem, gdyż do samego końca nie miałam pojęcia, co się wydarzy i tak naprawdę dowiedziałam się o tym niemalże w ostatnich zdaniach/dialogach powieści. Zakończenie, jakim obdarowała nas autorka sprawia jednak, że czuję niedosyt.

Autorka opisuje okrutny świat, ale pokazuje nam także kawał kultury i częstuje nas malowniczymi opisami. Nie jest to jednak książka dla każdego, gdyż praktyki w niej opisywane budzą lęk i sprawiają, że człowiek jedynie czytając, sam czuje się jakoś tak nieswojo i niepewnie.   

Moja ocena: 9/10


Tytuł: Uciekłam z arabskiego burdelu

Autor: Laila Shukri

Wydawnictwo: Prószyński i S–ka

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 365

 

czwartek, 14 stycznia 2021

Eryk Edwardsson, Maciej Szymczak "Kochankowie niedoskonali" - recenzja

 


„Na miłość nie ma antidotum. Żadne lekarstwo nie jest w stanie ukoić bólu serca. Bo miłość kruszy mury najpotężniejszych twierdz
i rzuca do swoich stóp największych twardzieli.”

„Kochankowie niedoskonali” to zbiór opowieści niezwykłych i tajemniczych, rozpalających zmysły, najczęściej jednak przyprawiających o dreszcze i mrożących krew w żyłach. Z tego właśnie powodu nie jest to książka dla każdego, jednakże gwarantuję, iż fani klimatów tego typu będą mogli być zachwyceni.

W antologii odnajdziemy historie kochanków, począwszy od minionych epok, aż po czasy współczesne. Choć każdy rozdział przedstawia losy innych bohaterów, łączy ich jedno – miłość niedoskonała. Czasami jest ona romantyczna i nastrojowa, czasami melancholijna i niszcząca. Niekiedy bywa też naprawdę odrażająca.

Autorzy nie tylko pokazują nam jak dawniej funkcjonowała miłość i jak zmieniała się w dobie kolejnych epok, ale przede wszystkim uzmysławiają nam, jak ogromne szczęście mamy, niedotknięci podobnymi problemami. Jednak choć czasy się zmieniają, autorzy antologii uświadamiają nam, że miłość zawsze zmagała się będzie ze swoją niedoskonałością. Bo miłość to my, a człowiek zawsze pozostanie istotą niedoskonałą.

Poznając losy niektórych bohaterów potrzebowałam chwili dla siebie, aby pewne sprawy przemyśleć, aby jakoś poukładać to sobie w głowie. Po każdej historii potrzebowałam chwili na refleksję i nieprędko byłam w stanie przejść do kolejnej, potrzebując nieco czasu na otrząśnięcie się z tego, czego doświadczyłam przed chwilą. Osoby sięgające po tą pozycję muszą przygotować się więc na niejedną nieprzespaną noc i natłok towarzyszących im myśli.  

Moją faworytką jest zdecydowanie historia numer jeden, czyli „Miłość wcielona” Piotra Ferensa. Dzięki tej historii, czytelnik odbywa podróż przez epoki, w których dwoje bohaterów wciąż próbuje być razem. Zakończenie z kolei ma charakter ambiwalentny co skłania do ogromnej refleksji. Ta historia jest dla mnie najbardziej wartościową ze wszystkich innych.  

„Piękny i bestia” Michała Grabowskiego z kolei zaskakuje swoim zakończeniem i chyba najbardziej ze wszystkich „ryje mózg”. Długo nie mogłam się otrząsnąć po tym, co przeczytałam i zdecydowanie jest to moja najmniej ulubiona historia, za to najbardziej (jak dla mnie) niesmaczna.

W mojej opinii „Kochankowie niedoskonali” to pozycja inna niż wszystkie, warta szczególnej uwagi.

Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz dziękuję

Wydawnictwu Wieża Czarnoksiężnika

 

Tytuł: Kochankowie niedoskonali

Autor: Eryk Edwardsson, Maciej Szymczak (red.)

Wydawnictwo: Wieża Czarnoksiężnika

Rok wydania: 2019

Liczba stron: 484