Wstęp Zawsze myślałem, że znam samego siebie. Byłem pewien, że jestem na tyle silny, że nikt

poniedziałek, 23 listopada 2020

A.S. Sivar "Piekielny układ" - recenzja

 

Ten dzień Nicole zapamięta na zawsze, bowiem to od niego wszystko się zaczęło. Do jej mieszkania wpada młodsza siostra, która nie kryjąc swojego zdenerwowania oświadcza, że ich ojciec wpadł w kłopoty ­– znowu! Okazuje się, że jest winien sporą sumę pieniędzy niejakiemu Brunonie Cabrera. 
W ramach spłaty długu oferuje swojemu wierzycielowi młodszą córkę, która będzie u niego pracować. Gdy Nicole postanawia sprawdzić miejsce, w które ma się stawić jej ukochana siostra, doznaje szoku. Nigdy nie spodziewałaby się, że ojciec mógłby wysłać osiemnastoletnią Amy w takie miejsce!

Dziewczyna chcąc za wszelką cenę chronić własną siostrę, postanawia uparcie negocjować z właścicielem klubu go – go, którym okazuje się być nieziemsko przystojny mężczyzna, noszący miano bad boya.

Czy finalnie uda im się dojść do consensusu? A może Nicole sama postanowi spłacić dług ojca, nie chcąc narażać swojej młodszej siostry na konieczność przebywania w miejscu, w którym napaleni faceci będą się do niej ślinić i dobierać?

Bohaterka jest zła na właściciela obiektu, z drugiej strony coś niesamowicie ich do siebie przyciąga. Choć Nicole obiecuje sobie, że skończyła z „dawną Nicole” i będzie trzymała się z daleka od „złych chłopców”, jej plany szybko legają w gruzach.

Od tej pory zaczyna się niebezpieczna gra, pełna niedopowiedzeń, pasji i narastającego seksualnego napięcia pomiędzy bohaterami.

Czy to możliwe, aby tych dwoje poczuło do siebie  coś znacznie więcej, niż tylko pociąg fizyczny? Jaką tajemnicę skrywa Bruno i jak bardzo wpłynie ona na życie Nicole?

Jakby tego wszystkiego było mało, pojawiają się postacie z przeszłości, których obecność ujawnia skrywane dotąd tajemnice i grzechy bohaterów.

Oprócz wątku erotycznego, jaki roztacza się pomiędzy głównymi bohaterami książki, otrzymujemy również wątek dotyczący siły przyjaźni, oraz trudności w relacji na płaszczyźnie ojciec – córka. Dzięki temu powieść zyskuje na swojej wartości, gdyż nie jest zwykłym, typowym erotykiem bez polotu.

Jedynym minusem „Piekielnego układu” jest jego przewidywalne zakończenie, które od dłuższego czasu obserwuję już w wielu książkach tego typu. Według mnie ostatnie dwa rozdziały nieco ujęły książce na wartości i równie dobrze mogłyby być tutaj zbędne. Gdyby nie one, moja ocena z całą pewnością skoczyłaby o punkt wyżej.

Ogólnie, powieść czyta się bardzo szybko, a słowne gierki bohaterów zdecydowanie umilają ten czas i pobudzają wyobraźnię. Książka z całą pewnością może spodobać się czytelniczkom, które lubują się w tego typu literaturze  – nieco mniej może tym, które czytają jej tak dużo, że oczekują w końcu od historii czegoś więcej, co nie będzie kolejnym powieleniem schematu.

Moja ocena: 8/10

Tytuł: Piekielny układ

Autor: A.S. Sivar

Wydawnictwo: AMARE

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 378

 

 

piątek, 6 listopada 2020

Łukasz Mularski "Dziwka" - recenzja


 

Sięgając po tą pozycję, miałam nadzieję dostać historię pełną tajemnic i trudów pań, zajmujących się najstarszym zawodem świata. Zamiast tego otrzymałam zaledwie 113 stronicowe opowiadanie o młodym mężczyźnie i perypetiach z jego życia, które w pełni skupia się wyłącznie na nim samym.

Narracja jest w pierwszej osobie, dzięki czemu możemy wczuć się w myśli i poglądy bohatera, a także zrozumieć wynikające z nich postępowanie, które choć momentami wiele daje do życzenia, to z jakiegoś powodu tego faceta naprawdę da się lubić.

Bohater jest młodym mężczyzną, który otrzymał pracę za barem w jednym z nocnych klubów. Jak się jednak wkrótce przekonujemy, ta miejscówka to zwykły burdel. Dziewczyny pracują na górze, on prowadzi bar na dole. Kobiety często schodzą do niego, aby porozmawiać, czy napić się czegoś mocniejszego.  

Ten facet nie traktuje zbyt poważnie ani kobiet, ani życia. Nie stroni od alkoholu, a także zdarza mu się wziąć czasami coś więcej. Wychodząc z założenia, ze „ćpun ćpuna wszędzie pozna”, gdziekolwiek by się nie znalazł, nie ma problemu z niemalże natychmiastowym załatwieniem sobie zioła.

Pomimo tego, że nie uważa się za przystojniaka, a raczej przeciętnego gościa, zwracają na niego uwagę wszystkie kobiety, które się w jego życiu przewijają. W pewnym momencie robi się to nieco dziwne, wręcz nierealne, aby każda dziewczyna jak bardzo pragnęła iść z nim do łóżka, desperacko o niego zabiegając. Bo przecież on nic takiego nie robi (o ironio). To one kuszą. One są nachalne i pragną dzielić się z nim swoim ciałem ;p. On jedynie nie odmawia, bo „przecież nic nie traci”.

Czy mężczyzna, który nie uważa instytucji małżeństwa, a posiadanie dziewczyny na dłużej oznacza dla niego utratę wolności, może kiedyś naprawdę się zakochać? Czy któraś z dziewczyn zawróci mu w głowie na tyle, aby mężczyzna postanowił zrobić krok w przód, totalnie zmieniając swoje dotychczasowe życie?

Książkę pochłonęłam „jednym tchem”, nie tylko dlatego, że była cienka, ale również była ciekawa i naprawdę dobrze mi się ją czytało. Brakowało mi w niej jednak czegoś więcej… jakiejś takiej głębi. Szkoda, że autor skupił się tylko na doświadczeniach bohatera, odbiegając tym samym trochę od tytułu swojej powieści, gdyż ten czytelnikowi sugerować może raczej coś innego.

Jeżeli chodzi o sceny uniesień, to rzeczywiście wszystko obraca się wokół nich, jednakże nie powiedziałabym, że są one szczególnie rozbudowane, odważne, czy górnolotne. Myśli i rozterki bohatera przyćmiewają trochę ten kontekst.

Moja ocena: 6/10

 

Za egzemplarz dziękuję:

Wydawnictwo Nowoczesne

 

 

Tytuł: Dziwka

Autor: Łukasz Mularski

Wydawnictwo: Wydawnictwo Nowoczesne

Rok wydania: 2019

Liczba stron: 113

sobota, 10 października 2020

Alexa Lavenda "Żar Australii" - recenzja przedpremierowa

 


„Żar Australii” to debiut, który zaskoczył mnie, wywołując wiele pozytywnych emocji, przyśpieszając o szybsze bicie serca… i oczywiście o głód ;).

Ona – piękna i kulinarnie utalentowana dziewczyna z pewnym bagażem doświadczeń, chcąca iść do przodu, pod prąd w poszukiwaniu siebie, a także spełnianiu swoich marzeń i ambicji.

On – przystojny i bogaty właściciel obiektu, w którym ona pracuje. Krążą o nim różne zdania, ale to ona będzie miała okazję bliżej go poznać, aby przekonać się co jest prawdą, a co jedynie powtarzanym przez osoby trzecie kłamstwem.

W książce Alexy Lavendy zachwyca to, że nie jest to typowy romans/erotyk. Ta powieść daje od siebie znacznie więcej. Autorka stopniowo i ze smakiem rozkręca akcję, od której czytelnik nie jest w stanie się oderwać. Opisy, którymi nas częstuje są zarówno subtelne, jak i pełne pasji i namiętności.

Autorka wprowadzając czytelnika w świat bohaterów pokazuje zmaganie się z przeszłością, ale także próbę zaufania komuś, gdy rozsądek wcale nie jest tego taki pewien.

Czy Patrycja tocząc walkę pomiędzy sercem a rozumem, w ostatecznym rozrachunku będzie potrafiła zaufać Maxymilianowi i jego intencjom?

Jedno jest pewne – ich relacja zostanie wystawiona na próbę i nie będzie łatwo, zwłaszcza gdy pojawią się osoby chcące tą relację zniszczyć.

Sięgając po „Żar Australii” powinniście się przygotować na zarwane noce i przede wszystkim wcześniej się porządnie najeść, gdyż zainteresowania i umiejętności kulinarne bohaterki nie raz przyprawią Was o burczenie w brzuchu! Myślę, że to było zamierzone i że Alexa po prostu chciała się w ten sposób trochę nad nami poznęcać, ale liczę na to, że w przyszłości na jakieś spotkanie autorskie przygotuje dla nas coś z menu Patrycji :).

Zakończenie zaskakuje, dezorientuje i łamie serce, jednocześnie dając nadzieję na to, że ponownie spotkamy się z Maxem i Patrycją i że ich historia nie raz jeszcze przyprawi nas o szybszy oddech i zawrotne bicie serca.

Na koniec muszę się pochwalić, że otrzymałam możliwość napisania kilku słów na temat książki, które znajdziecie wewnątrz niej ;) Jestem z tego ogromnie dumna i bynajmniej wcale nie dlatego, że napisałam blurba do książki, lecz że napisałam go DO TEJ książki!

Droga Alexo, gratuluję Ci udanego debiutu i z niecierpliwością czekam na dalsze losy bohaterów. Jestem dumna z Ciebie i z tego, że mogłam stać się częścią ekipy promującej takie niesamowite i oryginalne dzieło.

Moja ocena: 10/10

Za egzemplarz dziękuję
Autorce

oraz

Wydawnictwu Lipstick Books

 

Tytuł: Żar Australii

Autor: Alexa Lavenda

Wydawnictwo: LIPSTICK BOOKS

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 415

 

 

piątek, 9 października 2020

Aleatha Romig "Konsekwencje pożądania" - recenzja

 

Jakie konsekwencje może pociągnąć za sobą żartobliwa z pozoru umowa, spisana na serwetce? Jak bardzo może zmienić czyjeś życie? I czy z takiej umowy można się wycofać?

O powyższym wkrótce przekonuje się Claire, budząc się w opiewającym w luksusy apartamencie Anthony’ego. Dziewczyna początkowo niewiele pamięta z wydarzeń, które sprawiły, że znalazła się w tym miejscu. Wie tylko jedno – ktoś bardzo ją skrzywdził.

Anthony jest starszym od niej mężczyzną, niesamowicie przystojnym, obrzydliwie bogatym, ale przede wszystkim to, co go cechuje to permanentna potrzeba sprawowania kontroli. Największą przyjemność daje mu jednak sprawowanie kontroli nad Claire, która – jak mężczyzna uważa – ma u niego do spłacenia dług.

Zasady wydają się być proste, a jednocześnie zupełnie nienormalne i oderwane od rzeczywistości. Claire musi się całkowicie podporządkować mężczyźnie. Choć służba dba o jej pyszne posiłki, a Anthony obdarowuje ją kosztownościami, to wszystko są jednie POZORY – a one są dla mężczyzny najważniejsze.

Mimo, iż Claire utknęła w miejscu świecącym przepychem, jej życie przypomina koszmar. Dziewczyna zupełnie nie może o sobie decydować, bowiem to on decyduje o tym, jak ma się ubrać, co może jeść i robić. To on decyduje o tym z kim i o czym rozmawia. A wszystko to poddane jest jego ścisłej kontroli. Jej zadanie jest jasne: ma go słuchać i dbać o to aby był zadowolony. Szczególnie, jeżeli chodzi o sprawy łóżkowe.

Kobieta szybko uczy się, jak powinna postępować i że nieposłuszeństwo zawsze zostanie ukarane. Niestety często zupełnie niesłusznie. Uczy się także tego, że Tony ma dwie twarze. Jedna jest władcza, okrutna i sadystyczna, przez drugą natomiast potrafi czasami przebijać się promień hojności, a także romantyzmu i delikatności wobec niej.

Do czego mężczyzna będzie w stanie posunąć się, aby dać Claire do zrozumienia, kto rządzi w tym układzie? Ile dziewczyna będzie w stanie znieść? Czy uda jej się uzyskać od niego jakikolwiek kompromis? Czy ucieczka stanie się jej celem, a może dziewczyna zupełnie o niej zapomni? Jak bardzo można przejąć nad kimś kontrolę do tego stopnia, że w pełni będzie posłuszny? Mechanizmy psychologiczne, które pokazuje w swojej powieści Aleatha Romig są bardzo mroczne, zaskakujące i dają do myślenia.

Czytając tą książkę od samego początku zadawałam sobie dwa pytania. Po pierwsze, dlaczego ta przemiła służba, z którą dziewczyna miała naprawdę dobre i przyjacielskie stosunki zupełnie nic nie zrobiła, aby pomóc dziewczynie? Po drugie, dlaczego również sama Claire nie próbowała samej sobie pomóc? Oczywiście jestem w stanie zrozumieć, że dziewczyna była do tego stopnia zastraszona karami, jakie wymierzał jej mężczyzna, że bała się cokolwiek zrobić, jednak z drugiej strony wydawałoby się, że przynajmniej z początku człowiek raczej szuka ratunku. Ona nawet nie próbowała. Nie próbowała go znaleźć nawet później, gdy sytuacja była na tyle komfortowa, że mogła (co prawda w sposób ograniczony) poruszać się i kontaktować z innymi.

Pomysł na historię sam w sobie jest bardzo intrygujący. Z wykonaniem natomiast bywało tutaj różnie. Zachowanie głównej bohaterki irytowało, a ogrom niepotrzebnych i dłużących się opisów sprawiał, że momentami miałam wrażenie, że nie dotrwam do końca i odłożę książkę z powrotem na półkę. Pewnie nie uwierzycie, ale denerwował sam wygląd tekstu. Drobne litery i brak marginesów wyglądały z początku bardzo dziwnie i nieprzyjemnie się patrzyło na taki tekst. Na szczęście ludzki wzrok ma to do siebie, że do pewnych rzeczy wkrótce się przyzwyczaja. Pierwszy raz widziałam coś tak dziwnego, ale zdaję też sobie sprawę z tego, że historia, a szata graficzna to dwie różne kwestie. Niemniej chciałam o tym wspomnieć, bo może dla niektórych z was takie rzeczy również mają znaczenie.

O książce mogę powiedzieć tyle, że dostarcza wielu skrajnych emocji, co oczywiście oceniam na plus. Jednakże całokształt wydarzeń sprawia, że czytelnik momentami czuje się przytłoczony i może mieć dosyć postępowania bohaterki, a jeżeli ma wysoko rozwiniętą empatię, to sam zaczyna się czuć, jakby ktoś go więził i kontrolował. Zmierzam do tego, że nie jest to raczej powieść, którą pochłania się na raz, bo człowiek po prostu nie jest w stanie, a ilość stron również robi swoje.

Zakończenie mnie zszokowało, wyjaśniło wiele kwestii związanych z postępowaniem Anthony’ego, a przede wszystkim pozostawiło otwartą drogę ku temu, co jeszcze się wydarzy. Autorka daje nam do zrozumienia, że to dopiero początek. Ta historia posiada bowiem jeszcze 3 kolejne części. Z jednej strony trudno jest mi wyobrazić sobie, co jeszcze może się tam wydarzyć, z drugiej jestem tego ciekawa i być może (raczej w dalszym niż bliższym czasie) sięgnę również po pozostałe części „układanki”.

Moja ocena: 7/10

 

Tytuł: Konsekwencje pożądania

Autor: Aleatha Romig

Wydawnictwo: Pascal

Rok wydania: 2019 (wyd. II)

Liczba stron: 280