Wstęp Zawsze myślałem, że znam samego siebie. Byłem pewien, że jestem na tyle silny, że nikt

poniedziałek, 9 lutego 2026

Mark Arturro "Ślina i dotyk najepszy erotyk" - recenzja patronacka

 


Podczas czytania tej książki popełniłam pewien błąd… i to dwa razy. Mianowicie: czytałam ją w miejscu publicznym. I choć odważna okładka była wzorowo ukryta w książkowym etui, to moich rumieńców ani zdradliwego wyrazu twarzy nie dało się już tak łatwo zamaskować. Szczególnie przed czujnym wzrokiem zainteresowanych starszych pań w poczekalni u lekarza.


Autor bezceremonialnie szokuje - bezpośredniością, odważnym językiem i stylem. 

W książce znajdziemy zarówno krótkie opowiadania, jak i wiersze. I muszę przyznać, że to właśnie ta druga forma skradła moje serce (i resztki powagi).

Chyba jeszcze żadna książka nie wywołała we mnie tylu skrajnych emocji niemal jednocześnie. Na tej samej stronie. W tym samym zdaniu… a czasem nawet w jednym wersie. Był szok i niedowierzanie. Było zgorszenie - mimo że byłam przekonana, iż w tym gatunku niewiele jest mnie już w stanie zaskoczyć. Zdarzały się momenty, gdy dusiłam się ze śmiechu, a chwilę później… było mi po prostu głupio.

Jeśli lubicie teksty odważne, erotyczne, momentami zabawne, a chwilami wręcz szokujące - koniecznie po nią sięgnijcie. Tylko może… niekoniecznie w poczekalni.
 
Moja ocena: 8/10 
 
Współpraca barterowa z:
Wydawnictwo AlterNatywne 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz