Drodzy Rodzice, ile razy słyszeliście od swojego dziecka: „bardzo chciałbym/chciałabym mieć swojego psa”?
Jestem
zdania, że dom bez zwierzaka bywa po prostu smutniejszy. Z drugiej
strony wiem też, jak ogromna odpowiedzialność się z tym wiąże. Pies to
nie chwilowa zachcianka, tylko codzienna troska – niezależnie od pogody,
humoru czy planów.
Dziś przychodzę do Was z recenzją książki dla młodszych czytelników, która właśnie ten temat podejmuje.
To
opowieść o przedszkolaku o imieniu Kubuś. Chłopiec kocha zwierzęta i
marzy, by mieć prawdziwego pieska - nie tylko pluszowego Tobiego. Kiedy
jego marzenie w końcu się spełnia, staje się najszczęśliwszym chłopcem
na świecie.
Książka w bardzo przystępny sposób
pokazuje dzieciom, czym jest odpowiedzialność za zwierzę. Porusza temat
schroniska, codziennych obowiązków oraz potrzeb psa, który trafia do
nowego domu. Dużym plusem jest krótki poradnik dla rodziców umieszczony
na końcu - znajdziecie tam konkretne wskazówki pomocne przy podejmowaniu
decyzji o adopcji i późniejszej opiece.
Historia
jest ciepła, pełna zrozumienia i napisana w taki sposób, że nie nuży
nawet młodszych, bardziej niecierpliwych czytelników. Tekstu nie jest za
dużo, a ilustracje są duże i utrzymane w przyjemnej, spokojnej
kolorystyce.
Mojej 4 letniej córce książeczka ta bardzo przypadła do gustu i chętnie sięgniemy po kolejne z tej serii.
To wartościowa pozycja – uczy, skłania do refleksji i otwiera przestrzeń do rozmów, które dla wielu rodziców wcale nie są łatwe.
Moja ocena: 9/10
Współpraca barterowa z
Wydawnictwem Papilon

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz