Wstęp Zawsze myślałem, że znam samego siebie. Byłem pewien, że jestem na tyle silny, że nikt

poniedziałek, 2 marca 2026

P. Wechterowicz, P. Kotyński "Coś dobrego albo psikus!" - recenzja

 


Dzisiaj po raz kolejny mam przyjemność zaprezentować Wam książkę dla najmłodszych czytelników - a dokładniej dla fanów dinozaurów!

Moja córka ostatnio mocno interesuje się tymi stworzeniami. I im straszniejszy dinozaur, tym większy zachwyt.

No dobrze, ale o czym właściwie jest ta książka?

Tyranozaur wędruje po świecie, spotykając różne zwierzęta - lwa, aligatora, żyrafę i wiele innych. Każdemu zadaje kluczowe pytanie: „coś dobrego albo psikus?”. Zwierzaki zdają się doskonale go znać i ochoczo częstują go różnymi pysznościami.

Książka ma przyjemne, wyraziste ilustracje. Tekst jest duży, czytelny i nie ma go zbyt wiele, więc świetnie sprawdzi się u dzieci, które dopiero zaczynają swoją przygodę z samodzielnym czytaniem.

Choć u nas książka się sprawdziła i córka jest zachwycona tyranozaurem oraz jego historią, nie jestem przekonana, czy to propozycja dla każdego dziecka. Wrażliwsi mali czytelnicy mogą poczuć niepokój - sama na początku zastanawiałam się, czy bohater nie będzie chciał zjeść któregoś ze zwierzaków. Na szczęście do tego nie dochodzi, choć pojawia się scena z „lekko nadgryzionym podróżnikiem”. Moja córka podeszła do tego z humorem, ale warto o tym wspomnieć. Najlepiej znacie swoje dzieci i wiecie, czy takie elementy je rozbawią, czy raczej przestraszą.

Mam też mieszane odczucia w kwestii dzielenia się. Z jednej strony wygląda to tak, jakby bohaterowie chętnie częstowali Tyranozaura tym, co mają. Z drugiej - można odnieść wrażenie, że nie do końca mają wybór. Tyranozaur jest większy i silniejszy, więc całość momentami przypomina raczej wymuszanie niż serdeczne dzielenie się.

Z drugiej jednak strony to dobry punkt wyjścia do rozmowy z dzieckiem - o tym, czym jest prawdziwe dzielenie się i że nie zawsze oraz nie każdemu musimy oddawać to, co nasze.

 

Moja ocena: 7/10 

Współpraca barterowa z Wydawnictwem

Nowa Baśń 

czwartek, 26 lutego 2026

Agata Błachnio "Azja bez skarpetek" - recenzja

 


Wyobraźcie sobie, że zamiast zajmować się obowiązkami, iść do przedszkola, do pracy – dostajecie ode mnie bilet na niezwykłą podróż.

Byliście kiedyś w Azji? Jeśli nie, to gwarantuję, że z tą książką poczujecie się tak, jak byście naprawdę tam byli.

Razem z Leą i Felkiem odkryjecie najciekawsze zakątki tego miejsca, przeżyjecie niesamowite przygody, ale też sporo się nauczycie – o tym miejscu, o ludziach i ich zwyczajach.  

Wystarczy tylko ta książka… no i odrobina fantazji.

Muszę przyznać, że „Azja bez skarpetek” totalnie skradła serce moje i mojej córeczki. Dowiedziałyśmy się niesamowitych, ciekawych rzeczy, a wszystko to zostało opisane w sposób prosty, przystępny i intrygujący. Dodatkową robotę robią obrazki, będące idealnym dopełnieniem tych treści. A najmłodszym zapewne spodoba się fakt, kto jest narratorem tej opowieści. Tego Wam nie zdradzę – musicie przekonać się sami.

Poznacie m.in. diabelską rajską wyspę, most bambusowy na rzece Nan Khan, świątynie, wodospady i wioskę na końcu świata. Odwiedzicie także Park Buddów i tajskie rajskie wyspy.

Pochłaniałam tą podróż z ciekawością, przeżywałam ją, a na koniec… czułam to samo co czuje się, gdy trzeba wracać. Nie chciałam, ale pociesza mnie fakt, że ponownie będę mogła tam wrócić – wystarczy, że wezmę do ręki książkę!

Ta pozycja jest świetna bo nie tylko bawi, ale też uczy. Zachęca do próbowania nowych rzeczy i rozbudza ciekawość i chęć eksplorowania świata.

A może okaże się dobrym wstępem do prawdziwej podróży?

 

Moja ocena: 9/10

Współpraca barterowa z wydawnictwem

Pascal

środa, 18 lutego 2026

Jakub Tylman "Kubuś i pies" - recenzja

 


Drodzy Rodzice, ile razy słyszeliście od swojego dziecka: „bardzo chciałbym/chciałabym mieć swojego psa”?

Jestem zdania, że dom bez zwierzaka bywa po prostu smutniejszy. Z drugiej strony wiem też, jak ogromna odpowiedzialność się z tym wiąże. Pies to nie chwilowa zachcianka, tylko codzienna troska – niezależnie od pogody, humoru czy planów.
 
Dziś przychodzę do Was z recenzją książki dla młodszych czytelników, która właśnie ten temat podejmuje.
 
To opowieść o przedszkolaku o imieniu Kubuś. Chłopiec kocha zwierzęta i marzy, by mieć prawdziwego pieska - nie tylko pluszowego Tobiego. Kiedy jego marzenie w końcu się spełnia, staje się najszczęśliwszym chłopcem na świecie.
 
Książka w bardzo przystępny sposób pokazuje dzieciom, czym jest odpowiedzialność za zwierzę. Porusza temat schroniska, codziennych obowiązków oraz potrzeb psa, który trafia do nowego domu. Dużym plusem jest krótki poradnik dla rodziców umieszczony na końcu - znajdziecie tam konkretne wskazówki pomocne przy podejmowaniu decyzji o adopcji i późniejszej opiece.
 
Historia jest ciepła, pełna zrozumienia i napisana w taki sposób, że nie nuży nawet młodszych, bardziej niecierpliwych czytelników. Tekstu nie jest za dużo, a ilustracje są duże i utrzymane w przyjemnej, spokojnej kolorystyce.
 
Mojej 4 letniej córce książeczka ta bardzo przypadła do gustu i chętnie sięgniemy po kolejne z tej serii.
 
To wartościowa pozycja – uczy, skłania do refleksji i otwiera przestrzeń do rozmów, które dla wielu rodziców wcale nie są łatwe.
 
Moja ocena: 9/10 
 
Współpraca barterowa z
Wydawnictwem Papilon 

poniedziałek, 9 lutego 2026

Mark Arturro "Ślina i dotyk najepszy erotyk" - recenzja patronacka

 


Podczas czytania tej książki popełniłam pewien błąd… i to dwa razy. Mianowicie: czytałam ją w miejscu publicznym. I choć odważna okładka była wzorowo ukryta w książkowym etui, to moich rumieńców ani zdradliwego wyrazu twarzy nie dało się już tak łatwo zamaskować. Szczególnie przed czujnym wzrokiem zainteresowanych starszych pań w poczekalni u lekarza.


Autor bezceremonialnie szokuje - bezpośredniością, odważnym językiem i stylem. 

W książce znajdziemy zarówno krótkie opowiadania, jak i wiersze. I muszę przyznać, że to właśnie ta druga forma skradła moje serce (i resztki powagi).

Chyba jeszcze żadna książka nie wywołała we mnie tylu skrajnych emocji niemal jednocześnie. Na tej samej stronie. W tym samym zdaniu… a czasem nawet w jednym wersie. Był szok i niedowierzanie. Było zgorszenie - mimo że byłam przekonana, iż w tym gatunku niewiele jest mnie już w stanie zaskoczyć. Zdarzały się momenty, gdy dusiłam się ze śmiechu, a chwilę później… było mi po prostu głupio.

Jeśli lubicie teksty odważne, erotyczne, momentami zabawne, a chwilami wręcz szokujące - koniecznie po nią sięgnijcie. Tylko może… niekoniecznie w poczekalni.
 
Moja ocena: 8/10 
 
Współpraca barterowa z:
Wydawnictwo AlterNatywne 

piątek, 30 stycznia 2026

Anna Solska "Czy to dzieje się naprawdę? Niezwyczajne historie zwyczajnych ludzi" - recenzja patronacka

 

 
Czy zdarzyło Wam się kiedyś doświadczyć czegoś, co trudno byłoby Wam wyjaśnić?

Zapraszam na recenzję książki „Czy to dzieje się naprawdę? Niezwyczajne historie zwyczajnych ludzi” autorstwa Anny Solskiej.

Na wstępie muszę przyznać, że bardzo lubię takie tematy, więc po książkę sięgnęłam z przyjemnością. Jest to zbiór historii, których nie da się wyjaśnić logiką. Autorka przedstawia opowieści zarówno z własnych doświadczeń, jak i relacje innych osób. Wszystkie te historie dotyczą przeżyć, których nie da się racjonalnie wyjaśnić, ale które mają ogromny wpływ na dalsze życie człowieka.

W książce opisane zostały zdarzenia, które miały miejsce w latach 1918-2022. To pokazuje, że ludzie podobne doświadczenia miewali kiedyś i miewają je również teraz. Czas ani miejsce nie ma znaczenia.

Bohaterowie to zwyczajni ludzie, tacy jakich mijamy codziennie. Różni wiekiem, doświadczeniem i historią życiową i właśnie dlatego ich historie czyta się tak dobrze. Okazuje się, że coś niezwykłego może się przydarzyć każdemu z nas, a jedno takie doświadczenie potrafi przewrócić nasze życie do góry nogami. Czasami potrafi zmienić nasze myślenie, postępowanie, a czasem nawet nas ocalić.

Osobiście wierzę w takie rzeczy, które opisuje autorka, jednak podoba mi się to, że nie próbuje nikogo przekonywać na siłę. Mam wrażenie, że nie chodzi tu o udowodnienie istnienia czegoś poza nami i światem w którym żyjemy, lecz o pokazanie, co takie przeżycie potrafi wnieść do ludzkiego życia.  

Książkę czytałam z zapartym tchem. Czasami uśmiechnęłam się pod nosem. Czasami przeszył mnie zimny dreszcz. Polecam ją wszystkim tym, którzy lubią takie niewyjaśnione historie, tym którzy wierzą i nie wierzą.

Moja ocena: 8/10

 

Współpraca barterowa z

Wydawnictwo AlterNatywne 

środa, 21 stycznia 2026

A.A. Milewska "Zaplątana w porwanie" - recenzja

 


Pierwszą część Zaplątanej miałam przyjemność objąć patronatem i to był strzał w dziesiątkę - książkę czytało się naprawdę znakomicie. Dlatego bez wahania sięgnęłam po drugą część, bo byłam pewna, że autorka znowu nieźle namiesza. I nie pomyliłam się ani trochę.

Magda to z pozoru zwyczajna dziewczyna z małego miasteczka - kocha koty, jest lojalna i zawsze staje po stronie tych, na których jej zależy. Jest jednak coś, co wyraźnie ją wyróżnia… ma niesamowity talent do pakowania się w kłopoty.

Jeden telefon przyjaciółki wywraca jej świat do góry nogami. Magda bez chwili zawahania rusza z pomocą siostrze przyjaciółki, która została… porwana.

Jest uparta, odważna i nie cofa się przed wyzwaniami - zwłaszcza że u jej boku stoi facet gotowy zrobić dla niej wszystko oraz pewien policjant, który skradł moje czytelnicze serce. To porządny gość, ale kiedy sytuacja tego wymaga, potrafi nagiąć zasady. Mężczyźni łączą siły, by pomóc Magdzie, a do akcji dołącza także tajemniczy kolega Wilka - Kruk.

Jak wiele wszyscy będą musieli poświęcić?
Kto stoi za tym wszystkim i dlaczego?

To idealna propozycja dla tych, którzy lubią kryminały, ale nie chcą rezygnować z wątku miłosnego. Autorka pokazuje, jak ważne są lojalność i przyjaźń, jak łatwo wystawić uczucia na próbę i nie boi się poruszać trudnych, niepokojących tematów.

Zakończenie sprawia, że chcemy natychmiast sięgnąć po więcej - a jednocześnie zaczynamy się bać, w co jeszcze Magda zdąży się wpakować.


Książkę czyta się szybko, a przy tym wyraźnie widać, jak autorka rozwinęła się warsztatowo. Jest pewniej, mocniej i jeszcze bardziej wciągająco.

Moja ocena: 9/10


Współpraca barterowa z:

Wydawnictwo Brda 

Produkty czyszczące Wewi i Desmal - recenzja

 


Kochani, te chusteczki to serio prezent od losu 😅 Miałam już dość sprzątających chusteczek, które albo śmierdzą, albo kompletnie nie dają rady w codziennym ogarnianiu domu. I dokładnie w dniu, kiedy na to narzekałam… bach - pojawiły się Wewi i Desmal.

 
One naprawdę robią robotę. Dobrze czyszczą, są mięciutkie, mają przyjemne zapachy i nadają się do różnych powierzchni. Do tego łatwo się je wyjmuje, co wcale nie jest takie oczywiste 🙃.

 
Lubię sprzątać, a jeszcze bardziej lubię, kiedy produkty mi to ułatwiają i uprzyjemniają. Ten zestaw zostaje ze mną na dłużej - totalny must have 🤍✨

 
Te produkty znajdziecie w Sklepy Krzyś 

 

Moja ocena: 10/10 

 

Współpraca barterowa z 

Sklepy Krzyś