Wstęp Zawsze myślałem, że znam samego siebie. Byłem pewien, że jestem na tyle silny, że nikt

środa, 17 czerwca 2026

Marta Siwa "Celny strzał" - recenzja patronacka

 


Co byś zrobiła, gdyby do Twojego samochodu nagle wsiadł zamaskowany mężczyzna i kazał Ci odjechać?

Nie wiem, jak zachowałabym się ja, ale Magdalena - choć w środku była przerażona, zaskoczyła mnie tym, jak długo potrafiła zachować zimną krew. 

To właśnie ten moment uruchomił lawinę wydarzeń, przez które trudno oderwać się od książki.

Megi to babka z charakterem. Jest odważna i ma cięty język, co dodaje całej historii fajnej świeżości i charakteru. Jednocześnie dziewczyna nie jest pozbawiona słabości, przez co łatwo ją polubić. Zresztą nie tylko ona została dobrze wykreowana. Największym atutem tej książki są właśnie bohaterowie. Nie są idealni i nie zawsze podejmują dobre decyzje, ale dzięki temu wydają się prawdziwi. 

W życiu Megi pojawiają się dwaj mężczyźni - zamaskowany nieznajomy oraz jej chłopak. Oni również potrafią zaskoczyć czytelnika. Jeżeli wydaje wam się, że wiecie już wszystko - zapewniam, że sytuacja się jeszcze zmieni. 

Podoba mi się to, że już od pierwszych stron w życiu bohaterki zaczyna dziać się tyle, że trudno przewidzieć, komu można zaufać i czego po kim się spodziewać. Autorka nie podaje wszystkiego na tacy. Zamiast gotowych odpowiedzi, dostawałam kolejne pytania, a moja ciekawość rosła z każdą kolejną stroną, którą czasami aż bałam się przewrócić ;p. 

To połączenie romansu, tajemnicy i sensacji w idealnych proporcjach. 

I powiem tak... są książki, które czyta się dla relaksu, a są takie przy których bije wam szybciej serce i o godzinie pierwszej w nocy mówicie sobie "jeszcze jeden rozdział". Ta książka należy zdecydowanie do tej drugiej grupy. Więc jeśli lubicie historie, w których uczucia idą w parze z kłopotami i sporo się dzieje to "Celny strzał" może okazać się strzałem w dziesiątkę :).  Ja bawiłam się przy książce naprawdę dobrze. 

Moja ocena: 9/10 

 

Za egzemplarz książki z piękną dedykacją dziękuję Autorce <3. 

Wydawca:

Wydawnictwo Literackie Białe Pióro 

sobota, 23 maja 2026

Anna Jankowska "Lubię siebie" - recenzja

 


Czasem najprostsze książki okazują się tymi najbardziej wartościowymi. Ta opowiada o emocjach, bliskości i codziennych chwilach w sposób spokojny, ciepły i bardzo naturalny. Już od pierwszych stron zrobiła na mnie wrażenie swoją prostotą i ciepłem. Nie próbuje na siłę pouczać, tylko w naturalny i przyjazny sposób pokazuje dziecku emocje, codzienne sytuacje i to, jak ważne jest poczucie własnej wartości.

Tekst jest krótki - zwykle składa się z jednego lub dwóch zdań. I oczywiście pytania, które są ogromnym atutem tej pozycji. Możemy się przy nich zatrzymać, dając maluchowi przestrzeń na własne przemyślenia. 

Ilustracje są przyjemne dla oka i dają możliwość rozbudowania rozmowy o wiele innych, ciekawych tematów. Każda strona porusza ważny temat, ale nie trzeba czytać ich po kolei. Można wybierać te strony, których temat jest w danym momencie dla nas ważny. 

Od dłuższego czasu książeczka umila nam i naszej córce wieczory. I wiecie co? Dzięki niej pojawiło się między nami wiele rozmów, na które wcześniej gdzieś brakowało przestrzeni. Takich prostych, ale naprawdę ważnych. Dzięki niej mogłyśmy jeszcze lepiej się poznać i spojrzeć na siebie z trochę innej strony. 

Cieszę się, że na nią trafiłam. 

To było wspaniałe doświadczenie! 

 Moja ocena: 9/10

Współpraca barterowa z 

Wydawnictwem Papilon

wtorek, 5 maja 2026

Jeffrey Mason "Mamo naucz mnie swoich przepisów" - recenzja

 


Są takie książki, które nie służą tylko czytaniu, ale przeżywaniu. Ta jest właśnie jedną z nich. Na pierwszy rzut oka to książka o przepisach, ale w rzeczywistości kryje się w niej coś znacznie więcej – przestrzeń na zachowanie wspomnień i historii, które często umykają w codziennym pośpiechu. Książka od pierwszych stron daje poczucie czegoś osobistego. Bo nie chodzi tu wyłącznie o gotowanie, lecz o zatrzymanie chwil, które zapisane są w smakach, zapachach i rodzinnych opowieściach.

To co mnie urzekło, to przepiękne i trafne cytaty, a także przestrzeń na opowiedzenie historii danego przepisu. Ale książka ta ma znacznie więcej zalet, bowiem pozwala nam poznać naszą mamę od strony, która wcześniej nie była nam znana. A umożliwiają to pytania np. o to kto jest autorytetem w dziedzinie gotowania, jakie potrawy kosztowane podczas podróży wspominasz najlepiej czy który posiłek spośród wszystkich zjedzonych w życiu był twoim ulubionym.

Ta książka jest idealnym prezentem nie tylko dla twojej mamy, ale przede wszystkim dla ciebie. Przepyszne przepisy i kawałek historii twojej mamy w jednym miejscu. To praktyczne, sentymentalne i piękne, a ja nie mogę się doczekać, kiedy moja mama będzie mogła tą książkę wypełnić. Gotuje nieziemsko, więc zgarnięcie wszystkich najlepszych przepisów w jednym miejscu to będzie dla mnie coś bezcennego!

Moja ocena: 7/10

Współpraca barterowa z

Wydawnictwem LUNA

niedziela, 12 kwietnia 2026

Antologia z miłością - recenzja patronacka

 


Czym właściwie jest miłość?

Wydaje się, że ile ludzi, tyle będzie różnych odpowiedzi. No właśnie… każdy widzi ją trochę inaczej i dokładnie to czuć w tej antologii. To nie jest książka, którą można wrzucić do jednej szufladki.

Tu naprawdę trudno się nudzić, bo każda historia idzie w inną stronę – raz wchodzimy w mroczniejsze rejony ludzkiej psychiki, innym razem dostajemy coś bardziej subtelnego, nostalgicznego czy wręcz romantycznego. Najfajniejsze jest to, że tu naprawdę każdy znajdzie coś dla siebie. Każde opowiadanie to inny klimat, inne emocje, inne spojrzenie na relacje i uczucia.

Jedne historie wciągają od pierwszych stron, łapią za serce albo uruchamiają wyobraźnię, inne zostają w głowie na dłużej i zmuszają do myślenia.

Ale żeby było uczciwie – nie wszystko siadło mi tak samo. Są tu teksty naprawdę dobre, które robią robotę, ale trafiły się też takie, które wypadły trochę słabiej albo po prostu nie były w moim klimacie.

Mimo tego całość broni się właśnie tą swoją różnorodnością. To książka, do której można podejść na luzie – przeczytać jedno opowiadanie, zrobić przerwę, wrócić później i znów dostać coś zupełnie innego. I właśnie to w niej lubię najbardziej, że za każdym razem można trafić na historię, która akurat „kliknie” w danym momencie.

Moja ocena: 8/10 

Współpraca barterowa z 

Wydawnictwem Ostre Pióro 

czwartek, 19 marca 2026

Jeffrey Mason "Babciu, opowiedz mi swoją historię" oraz "Dziadku, opowiedz mi swoją historię" - recenzja

 


Są takie historie, które nigdy nie powinny zostać zapomniane.  

I są takie pytania, których często nie zdążymy zadać.

Książki z których recenzją dzisiaj do Was przychodzę są trochę jak most pomiędzy jednym a drugim. One zatrzymują na chwilę i zmuszają, by sięgnąć pamięcią tam, gdzie zwykle nie zaglądamy. Do rozmów, których nie było i do historii, które wciąż czekają, by je usłyszeć. To nie są zwykłe książki – to pretekst do tego, żeby usiąść obok kogoś bliskiego i naprawdę go wysłuchać.

Pytania prowadzą dziadków po kolei – przez ich dzieciństwo, lata nastoletnie i dorastanie. To co mnie osobiście szczególnie urzekło jest fakt, że zanim pojawia się temat bycia babcią i dziadkiem, to poruszone zostaje doświadczenie ich rodzicielstwa. Dla mnie okazał się ten punkt szczególnie ważny, ponieważ za cel obrałam sobie podarowanie tych książek moim rodzicom, a więc dziadkom mojej córki, by kiedyś miała taką super pamiątkę. Jednak dzięki temu, że książka porusza również doświadczenie bycia matką i ojcem – mogę w ten sposób sama dowiedzieć się, np. jakie emocje i uczucia towarzyszyły mojej mamie, gdy ja pojawiłam się na świecie. Komu powiedziała jako pierwszemu, jakie były moje pierwsze słowa i jak czas macierzyństwa ją zmienił i ukształtował. Przechodząc jednak dalej, do roli babci i dziadka możemy dowiedzieć się co najbardziej zaskoczyło ich w tej roli, a także jak wspominają czas, gdy po raz pierwszy trzymali swojego wnuka/wnuczkę na rękach. Poznamy też ich ulubione piosenki wszechczasów i miejsca, które chcieliby zwiedzić, gdyby nie musieli martwić się czasem i pieniędzmi. Poznamy także te, które odwiedzili – a co, gdyby wybrać się tam ponownie, wszyscy razem?!

Te książki umożliwiają coś znacznie więcej niż zapis wspomnień. Według mnie, to sposób, żeby zrozumieć tych naszych dziadków, ich wybory, ich życie i emocje jakie towarzyszyły im od czasu dzieciństwa po czas obecny. Bywa, że znacznie łatwiej jest nam pisać, niż mówić, więc taka forma być może skłoni posiadaczy tych książek do tego, by bardziej się otworzyć i opisać to, co trudne do opowiedzenia słowami.

Pytań jest sporo, a każda poruszana w nich kwestia wydaje się ważna i stanowi ogromną wartość.

Cóż mogę więcej dodać…

Czas ucieka szybciej, niż nam się wydaje. A te historie… cóż… albo je ocalimy, albo przepadną razem z tymi, którzy je noszą.

To idealny prezent nie tylko dla dziecka czy babci, ale również dla kolejnych pokoleń. Podobne książki Wydawca dedykuje również dla mamy i taty – tych nie miałam okazji przejrzeć, ale wydaje mi się, że mogą okazać się równie wartościowe i chętnie sama kiedyś taką bym wypełniła dla mojej córki, zmuszając jednocześnie do podobnych wywodów mojego męża xD. 

 

Moja ocena: 10/10 

Współpraca barterowa z 

Wydawnictwem LUNA 

czwartek, 5 marca 2026

Dorota Pietruszka "Łzy Sybiru" - recenzja

 


Po książkę sięgnęłam ze względu na to, że interesuje mnie tematyka wojenna. Gdy jednak przychodzi do oceny takiej publikacji – okazuje się, że sprawa wcale nie jest taka łatwa. Zawsze zadaję sobie pytanie: co w zasadzie powinnam tu ocenić? Umiejętności językowe autora? Projekt okładki? Czy może atrakcyjność samej historii – gdy książka oparta jest na prawdziwej historii, sprawa komplikuje się jeszcze bardziej.

”Łzy Sybiru” to opowieść, przedstawiona oczami dorosłego człowieka, który jako dziecko przeżył z rodziną  II wojnę światową, zesłany na skutą lodem Syberię.

Jest to historia pełna bólu i strachu. Pokazuje okrutne czasy – głód, choroby, śmierć. Ale to także opowieść o niesamowitej sile przetrwania i o marzeniach, które trzymają człowieka na powierzchni.

Autorka poprzez tą publikację robi ogromny i bardzo ważny ukłon w stronę tych, którzy to przeżyli. Cel jaki jej przyświeca jest wyraźny – opowiedzieć to tak, by pamiętano. Aby świat nie zapomniał tej części historii.

Książka ta uczy nas wrażliwości i doceniania tego, co człowiek ma – zdrowie, rodzina, kromka chleba.

Fakt, że opowieść przedstawiona jest oczami dziecka czyni ją jeszcze bardziej przejmującą.

W książce znajdziecie także zdjęcia i biogramy bohaterów, które nie tylko wzbogacają tą opowieść, ale także czynią ją jeszcze bardziej rzeczywistą.

Ta historia chwyta za serce, choć osobiście odniosłam wrażenie, że nie oddaje w pełni tego tematu, brutalności i cierpienia wyrządzanego drugiemu człowiekowi. Niektóre fragmenty opisane są dość pobieżnie i można odnieść wrażenie, że autorka się gdzieś śpieszy.  

Moja ocena: 7/10

Współpraca barterowa z Wydawnictwem
Ostre Pióro  

poniedziałek, 2 marca 2026

P. Wechterowicz, P. Kotyński "Coś dobrego albo psikus!" - recenzja

 


Dzisiaj po raz kolejny mam przyjemność zaprezentować Wam książkę dla najmłodszych czytelników - a dokładniej dla fanów dinozaurów!

Moja córka ostatnio mocno interesuje się tymi stworzeniami. I im straszniejszy dinozaur, tym większy zachwyt.

No dobrze, ale o czym właściwie jest ta książka?

Tyranozaur wędruje po świecie, spotykając różne zwierzęta - lwa, aligatora, żyrafę i wiele innych. Każdemu zadaje kluczowe pytanie: „coś dobrego albo psikus?”. Zwierzaki zdają się doskonale go znać i ochoczo częstują go różnymi pysznościami.

Książka ma przyjemne, wyraziste ilustracje. Tekst jest duży, czytelny i nie ma go zbyt wiele, więc świetnie sprawdzi się u dzieci, które dopiero zaczynają swoją przygodę z samodzielnym czytaniem.

Choć u nas książka się sprawdziła i córka jest zachwycona tyranozaurem oraz jego historią, nie jestem przekonana, czy to propozycja dla każdego dziecka. Wrażliwsi mali czytelnicy mogą poczuć niepokój - sama na początku zastanawiałam się, czy bohater nie będzie chciał zjeść któregoś ze zwierzaków. Na szczęście do tego nie dochodzi, choć pojawia się scena z „lekko nadgryzionym podróżnikiem”. Moja córka podeszła do tego z humorem, ale warto o tym wspomnieć. Najlepiej znacie swoje dzieci i wiecie, czy takie elementy je rozbawią, czy raczej przestraszą.

Mam też mieszane odczucia w kwestii dzielenia się. Z jednej strony wygląda to tak, jakby bohaterowie chętnie częstowali Tyranozaura tym, co mają. Z drugiej - można odnieść wrażenie, że nie do końca mają wybór. Tyranozaur jest większy i silniejszy, więc całość momentami przypomina raczej wymuszanie niż serdeczne dzielenie się.

Z drugiej jednak strony to dobry punkt wyjścia do rozmowy z dzieckiem - o tym, czym jest prawdziwe dzielenie się i że nie zawsze oraz nie każdemu musimy oddawać to, co nasze.

 

Moja ocena: 7/10 

Współpraca barterowa z Wydawnictwem

Nowa Baśń