Camilla Moretti dowiaduje się, że będzie musiała przejąć pałeczkę w rodzinnej firmie Moretti Motorsports, w związku z nieciekawym stanem zdrowia ojca.
Spencer Riggs ma jeden cel - wygrać Formułę 1. Dołącza do zespołu, którym zarządza Camilla i... oboje są tym faktem zaskoczeni, bowiem nie jest to ich pierwsze spotkanie.
Tych dwoje miało okazję się już poznać w barze, w którym nieźle się zadziało i to za sprawą pocałunku, który... miał być wyłącznie dla wygrania zakładu Riggsa z kumplami. Ten pocałunek wywołał w obojgu jednak znacznie więcej skrajnych uczuć i emocji, niż mogłoby się wydawać. Z jednej strony przyjemny, z drugiej przyczynił się w pewnym stopniu do ich wzajemnej "nienawiści".
Od tej pory pomiędzy bohaterami toczy się ognista wymiana słów, zabawne docinki, ale to jedynie potęguje gorące napięcie między nimi.
To co było tu fajne, to motyw sportowy, którego faktycznie było sporo. Czasami bywa tak, że autor wymyśli sobie jakiś motyw, a później się go nie trzyma, więc tutaj ogromny plus za konsekwencję.
Powieść napisana jest z perspektywy obu bohaterów, więc od samego początku sporo się o nich dowiadujemy i możemy ich dobrze poznać.
Napięcie pomiędzy Camillą i Riggsem było genialne! Ich dialogi - niestety nieco mniej. Muszę przyznać, że dla mnie było ich zbyt wiele (a jestem ogromną fanką dialogów i zdecydowanie bardziej wolę je od opisów). Czasami się w nich jednak gubiłam i musiałam czytać jeszcze raz, aby wrócić na odpowiedni tor tego, o co bohaterom tak właściwie chodzi. To nie tak, że wszystkie były złe, bo było też sporo naprawdę dobrych i fajnych dialogów.
Podsumowując, jeżeli lubicie ogniste romanse z nutą hate-love i interesuje was motyw sportowy, a już w szczególności Formuła 1 - ta książka jest dla Was.
Moja ocena: 7/10
Współpraca reklamowa z
Wydawnictwem LUNA